~Leaf~
--Dwa dni wcześniej--
Las w którym mieszkałyśmy był piękny, ale jego mieszkańcy dziwnie się do nas odnosili. No tak, byłyśmy inne, ale akurat leśne nimfy powinny byś bardziej tolerancyjne... Nawet nasza ciotka odnosiła się do nas z rezerwą i rzadko nas odwiedzała mimo, że mieszkała na przeciwko. Do tej pory miałyśmy przy sobie chociaż mamę...
- Nie mogę już tak dłużej! -Krzyknęła Aqua. Ona miała najgorzej...
Dorośli nas omijali, ale miałam kilku przyjaciół wśród młodzieży, szczerze mówiąc głównie wśród chłopców. Czułam się bliżej z nimi niż z innymi dziewczynami, bo nie byłam jak one, nie spędzałam dnia na rozczesywaniu włosów i zbieraniu kwiatów. Włosy ścięłam na krótko i większość dnia spędzałam chodząc z chłopakami po drzewach. A Aqua w wodzie... Do tej pory nasza mama zawsze była gdzieś niedaleko niej i miała z kim rozmawiać... Ale teraz została całkiem sama. Nie mogłam na to patrzeć... Oddaliłam się od przyjaciół by więcej czasu spędzać z nią. I w ten sposób stałyśmy się całkowitymi wyrzutkami...
- Wiem, że to trudne, bo nie jesteśmy jak oni... Bliżej nam do ludzi niż do nimf, ale nic na to nie poradzimy...
- Ucieknijmy stąd. -Powiedziała z błyskiem w oku.
- Ale gdzie chciałabyś pójść?
- Nie wiem... -Powiedziała smutno.
Nagle obok nas wylądował gołąbek, a w dzióbku trzymał... ULOTKĘ?! Upuścił ją pod naszymi nogami i odleciał.
- Co to? -Spytała Aqua kiedy ja schyliłam się po karteczkę. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam, po czym odpowiedziałam.
- Ulotka Niezwykłej Akademii...
- Pokaż! -Krzyknęła i niemal wyrwała mi kartkę z ręki. Przeczytała ją szybko.- To idealne miejsce dla nas!
- No tak... Ale to dwa dni drogi stąd...
- No to co? Nie wytrzymam tu dłużej!
- No dobra... To spakujmy się i chodźmy. -Powiedziałam niepewnie. Niezbyt cieszyła mnie myśl opuszczenia lasu, ale nie mogłam opuścić siostry. Około dwie godziny później byłyśmy już spakowane. Położyłyśmy się spać. Wyruszyłyśmy o wschodzie słońca...
--Teraz--
Zmęczone doszłyśmy przed mały budynek.
- To na pewno tu? -Spytałam siostry, która trzymała ulotkę.
- Na to wygląda... Chodźmy do środka.
- No dobrze...
Kiedy szłyśmy do drzwi zauważyłam chłopaka siedzącego w oknie.
- Może to nie to samo, co las, ale muszę przyznać, że mieszkańców tu mają ciekawych... -Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Weszłyśmy do środka. Rozejrzałyśmy się, z hallu wychodziły trzy drzwi. Weszłyśmy do tych z napisem "Sekretariat".
- Aqua, Leaf! Jednak dotarłyście.
- Skąd pani zna nasze imiona?
- A myślicie, że ta ulotka magicznie do was dotarła? No nie ważne. Tu macie klucze do swojego pokoju nr 69. -Weszłyśmy w duże drzwi i znalazłyśmy się w ogromnym korytarzu.
- Jak to się tu zmieściło?! -Spytała moja siostra. Nie odpowiedziałam, rozglądałam się zaciekawiona. Teraz już spodobał mi się ten pomysł, choć nadal do szczęścia brakowało mi drzew. Po pewnym czasie znalazłyśmy nasz pokój.
- Hmmm... Łóżka są trzy, jedno już zajęte, więc mamy współlokatorkę. -Powiedziałam do siostry.
- Oby była ciekawsza i milsza niż nimfy...
- Miejmy nadzieję.
Zabrałyśmy się za rozpakowywanie. Skończyłam jako pierwsza.
- Wiesz, ja chyba pójdę się przewietrzyć... Zobaczymy się potem. -Powiedziałam i wyszłam z pokoju. Wyszłam z budynku i powoli podeszłam pod otwarte okno. Ku mojej radości chłopak nadal siedział na parapecie. Na początku trochę bałam się odezwać, ale kiedy znalazłam się już pod oknem nie było odwrotu.
- Hej... -Powiedziałam niepewnie.
-hej
- Co tak sam siedzisz? -Spytałam uśmiechając się lekko.
-rozmyślam ...
- Mhmmm... A o czym? -Spytałam uśmiechając się nieco mocniej.
popatrzał sie na mnie
-o życiu ...
- Czasem jak się za dużo myśli, to się dochodzi do smutnych wniosków...
zszedł z parapetu ..
-na pszykład do jakich ?
- Na przykład ja doszłam do wniosku, że nigdzie nie pasuję...
-a ja doszłem do wniosku .. że mam super życie .-popatrzał sie na mnie...
- No to fajnie, też bym chciała...
-ta ..a le to by sie nie udało bez mojego przyjaciela .. wtedy bym byl nikim
- Na pewno nie.
-nie znasz . mnie .. nie wiesz jak moje życie wyglądało wczesniej
- Może i nie, ale skoro się zmieniłeś, to widocznie miałeś się zmienić.
-najwidoczniej .. chcesz sie przejść ?
- Jasne.
poszlismy do ogrodu ..
-to jaką masz moc ?
Uśmiechnęłam się. Byliśmy w najlepszym miejscu, bym mogła mu ją pokazać. Spojrzałam na ziemię, skupiłam na niej wzrok i po chwili wyrósł z niej piękny kwiat.
-śliczy -uśmiechnoł sie - tak jak ty ..
Zarumieniłam się i uśmiechnęłam.
- A ty co potrafisz?
~Dominik~
ozywiłem kwiata którego stworzyła dziewczyna
-to popatrz -pokazałem na kwiat a ten nam pomachał ..
- Łaaaaaaaaaaaaaaał....
-e tam nic takiego ...
- Wcale nie. To jest super!
-ta tylko poxniej nie moge tego zmienic bedzie cały czas ozywiony ..
- Biorąc pod uwagę, że to kwiat, to chyba będę mogła go kontrolować...
-to super.. tylko teraz właśnie ucieka ..
Dziewczyna pobiegła za kwiatkiem.
uśmiechnełam się.. i pobiegłem za nia łapac kwiatka ...
podknelem sie i upadłem
W końcu złapała kwiatka i zawróciła.
- Żyjesz? -Spytała i zaczęła się śmiać.
-tsaaa...żyje ..-podniolsem sie i otrzepałem ..
- Ale na pewno? -Spytała nadal się śmiejąc.
-tak ..
- Paaaatrz złapałam kwiaaatka
-o super
- No nie? Zajebiaszczo. :D
-no strasznie .. -nie wiedziałem co odpowiedziec
- To co z nim robimy?
-sam neio wie .. mozemy go zostawic .. ale wtedy moze uciec na ulice i ludzie będa cos podejzewac nie ?
- Hmmmm... Wiem zatrzymam go i będę się nim opiekować. Ale potrzebuje klatki i doniczki.
-ok . niech bedzie .. -nagle zobaczyłem rozwaloną rzecz która spadla mi z parapetu
-ojej .. -podniosłem ..-aj ..-schowałem do kieszeni resztki ..
- Co się stało? -Spytała zdziwiona.
-nic a co sie miało stać - podeszłem do niej
- A co tam podniosłeś? :D
-rzecz ..
- Nie no, serio?
-no mowie .. przeciez podniosłem rzecz która wczesniej mi uciekła ale sie rozwalila postaram sie ją naprawić.
- No to życzę powodzenia.
popatrzałem na rozwaloną rzecz..
-grr... moze Cie odprowadze jzu jest cisza nocna ..
- No możesz.
zaprowadziłem Leaf do pokoju .. a ja wszedłem do swojego zdziwiłem sie bo nikogo tam nie było .. połozyłem sie na łózku i rozmyślałem ..
_______________________________
Huehue Dominiczku do cb mówię ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz