Muzyka pozwalała mi choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Od zawsze kochałem śpiewać. Na chwilę zatęskniłem za moimi "rodzicami". Może i nie ich krew płynęła w moich żyłach, ale jednak to oni mnie wychowali... I dzięki nim mogłem teraz grać na gitarze... Ale okłamali mnie! Oszukali... Moja prawdziwa matka nie żyje, a mój ojciec, to najgorszy drań jakiegokolwiek spotkałem i dodatkowo, miałem być podobny do niego... Ale nie chciałem być taki. Wolałbym być normalnym człowiekiem. Nikt nie mówił, że chcę być demonem... Nikogo o to nie prosiłem! I teraz przynajmniej mogłem oddać swój ból muzyce, by choćby na chwilę go zmniejszyć, by zmniejszyć cierpienie jakie mi zadał. Kiedy skończyłem piosenkę, odłożyłem gitarę i postanowiłem się przewietrzyć. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem dziewczynę. Nie bardzo wiedziałem co powiedzieć, w sumie nie wiedziałem nawet zbyt dobrze gdzie jestem.
- Hej... Przepraszam za hałas... -Powiedziałem niepewnie. Rozejrzałem się po korytarzu, czekałem na głos, który do tej pory mnie prowadził, ale teraz mnie opuścił. Akurat teraz, gdy byłem w tak strasznym położeniu... Nie miałem pojęcia gdzie jestem, nie wiedziałem nawet kim jestem, poza tym, że na pewno nie jestem zwykłym człowiekiem.
__________________________________
Nie wyszło zbyt długie... Może następnym razem się uda. Zmęczenie robi swoje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz