sobota, 30 marca 2013

Upokorzenie ?

~Nicola~

Kiedy John zabrał Sydney do pokoju ja poszłam w drugą stronę.
Nie wiedziałam co będę teraz robić.
Szłam wzdłuż korytarza.
Zobaczyłam Matta.
-O nie  -Powiedziałam sama do siebie ale chyba mnie zobaczył.
Podszedł do mnie.
- Hej... -Powiedział.
Popatrzałam w dół  i zerkałam na niego.
-Hej...
- Widzę, że rolę się odwróciły. -Zaśmiał się.- Boisz się mnie?
Podniosłam wzrok udając, że się nie boje.
-A czemu niby?
- Nie mam pojęcia, ale już nie jesteś taka śmiała...
-A mam być śmiała? Tego chcesz?
- Hmmm no nie wiem... -Uśmiechnął się.- Ale może tak po środku??
-W jakim sensie? Mam stać od ciebie daleko i cię podrywa? -Odsunęłam się o jeden krok.
Zaśmiał się.
- Nie o to mi chodzi...
-A o co ?
- Ehhh... Nie jestem przyzwyczajony do kontaktów z ładnymi dziewczynami. Byłbym wdzięczny, jakbyś troszkę zwolniła, ale nie chcę żebyś się bała ze mną gadać...
-Dobrze a wiec będę niedostępna... -Odwróciłam wzrok.
- Taaak... I wszystko schrzaniłem...
-Nie wszystko -Uśmiechnęłam się.
- Jak nie... Cały czas coś źle robię. -Powiedział smutno.
- Czemu tak uważasz .. -Znowu się na niego popatrzałam.
- Podrywa mnie piękna dziewczyna, a ja zamiast się cieszyć, to... Yghhh...
-Nie cieszysz się? - moje szczęście gdzieś sobie poszło... moja mina wyglądała pewnie potwornie...
- I znowu nie tak... Normalny chłopak by to wykorzystał... A ja? Szkoda gadać.
-Normalny.. ale ty nie jesteś normalny dlatego cie polubiłam.
- Dlatego, że jestem dziwny?
-Nie... Że jesteś inny...
- Ale przez to moje bycie innym nie umiem się zachować.
-Jesteś pół wilkiem. Masz prawo do tego.
- Wilki mają łatwiej...
-Hmm.. Raczej nie .. Wątpię, że byś mnie poderwał gdybyś był cały czas wilkiem.
- Haha, no gdybym był cały czas wilkiem, to raczej bym cię nie podrywał, tylko już dawno bym miał szczeniaki... Hmmm w sumie już bym nie żył w tym wieku...
-Chcesz przez to powiedzieć, że nie podobam Ci sie ?
- Nie, czy ja coś takiego powiedziałem? Mówię tylko, że w przypadku wilków, to się nawet nie liczy... Ale jestem w połowie człowiekiem i nie mam tak łatwo jak wilki...
-Czyli wolałbyś być wilkiem? -spytałam smutno
- Yhhh... Ja sam nie wiem. Byłoby łatwiej, to na pewno... Ale czy lepiej? W tej chwili nie mogę tego stwierdzić.
juz sama nie wiedziałam co mam powiedzieć ..
- Nie jestem najlepszą osobą do rozmowy, co?
-Szczerze? To nie. Może to dlatego... W sumie nie wiem.
- Heh no widzisz... Nie ma usprawiedliwienia. Jestem nieuleczalnie dziwny.
- Może i -Złapałam go za rękę.
- I?
-Ale to fajne .. -Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Serio? Jakoś ja tak nie uważam...
Puściłam go ..
-Nieważne... -Szłam w stronę pokoju
- Ej nie idź...
-Jak mam nie iść, czemu... Podobasz mi się... Nie rozumiesz? A ty robisz wszystko abym się od ciebie odwróciła ..
- Nicole to nie tak...
-A jak? -Miałam łzy w oczach...
- Jesteś piękną i mądrą dziewczyną. I zasługujesz na kogoś lepszego niż ja... Kogoś normalnego, kto wie jak się zachować w towarzystwie dziewczyny... A ja? Cały czas robię coś źle...
Pocałowałam go.
-Nie chce nikogo innego i normalnego chce ciebie.  -Powiedziałam i poszłam dalej.
Stał chwilę po czym pobiegł za mną. Zatrzymał mnie i spojrzał mi w oczy.
- Nie wiesz w co się pakujesz... -Powiedział i mnie pocałował.
Byłam zdziwiona ale to było miłe...
-Może i nie .. Ale wole nie wiedzieć bo znowu to zepsujesz...
- No widzisz... Zawsze wszystko psuję. -Powiedział smutno.
Obięłam go wokół szyi..
-jak się postarasz to może nie zepsujesz...
- A co jak mi się nie uda?
-Bądź nastawiony pozytywnie może, co? To na pewno Ci się uda... -Ta rozmowa zaczęła już mnie trochę męczyć. On jest taki... Mało pewny siebie... I to mnie najbardziej bolało.
- Spróbować można...
-Można? Wręcz trzeba. Hmm... Chodź! -Wzięłam go za rękę i pobiegliśmy...
- Gdzie idziemy??
-Nie wiem... Chodź.
- Aha...
Zaprowadziłam go przed akademik ..
-Co lubisz najbardziej ?
- Najbardziej? Hmmm... Nigdy o tym nie myślałem, ale lubię wiele rzeczy... Być wilkiem, słychać muzyki, hmmmm... Biegać...
-Ok... A więc ścigamy się do ogródka.
- No dobra... Trzy, dwa, jeden... Start! -Krzyknął i pobiegł w stronę ogrodu.
-Ej...-Pobiegłam za nim.
- No co? Nie ścigamy się??
Zamilkłam.
-No jasne, że tak. -uśmiechnęłam się i już go doganiałam.
Spojrzał na mnie zdziwiony i jeszcze trochę przyspieszył.
Dobiegliśmy do ogrodu. On oczywiście pierwszy, ja za nim.
Byłam zdyszała  i usiadłam na ławce.
-Uff. Cieszysz się?
- Hmmm... Biegam odkąd pamiętam, to normalne, że jestem szybszy. Ale ty też jesteś szybka.
-dziki -byłam jeszcze zdyszana (miało być dzięki xd )
- Jakie dziki?!
-O te tam  -Pokazałam na północ.
- Ahaaaa... Mam je zjeść? -Zaśmiał się.
-Nie .. -powiedziałam i poczułam ból w sercu "jak można zabić zwierze..."
- Aha... To po co o nich mówisz?
-Sama nie wiem ..
- Ahaaaaa...
-Nom... Dobra... Chodźmy może gdzie indziej ale teraz ty prowadzisz.
- Hmmm... Ale gdzie?
-Niee wiem wymyśl coś.
- Nie znam zbyt wielu ciekawych miejsc... W sumie zwykle siedzę w ogrodzie albo w swoim pokoju...
-Niech będzie, to chodźmy do pokoi. -Powiedziałam znowu rozczarowana, skoro nie jest tu już 1 rok...
- Zaraz cisza nocna... Odprowadzić cię?
-Jasne... Czemu nie...
Poszliśmy w stronę mojego pokoju.
- Zobaczymy się jutro? -Spytał kiedy byliśmy na miejscu.
-Jasne, czemu nie... oke to do jutra -powiedziałam i weszłam do pokoju.
Od razu wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.

_____________________________________
Huehuehue :D Rozkręcamy impreskę XD

Ufff.. koniec xd skoczyłysmy opowiadania xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz