~Max~
Leżałem na łóżku w domu dziecka. Było wcześnie, wszyscy jeszcze spali. Wschodzące słońce delikatnie rozświetlało pomieszczenie, w którym się znajdowałem. Sen, który mi się przyśnił nie dawał mi spokoju. Chciałem sięgnąć po notes by go zapisać, ale gdybym wstał, mógłbym kogoś obudzić... Patrzyłem na notes, który nagle podniósł się ze stolika. "Co do...?" -powiedziałem sobie w myślach. Nagle notes zaczął się do mnie przybliżać. Pomyślałem, że pewnie znowu zasnąłem i to wszystko mi się śni. Po chwili zeszyt upadł na moje łóżko, spojrzałem na długopis, jednak nie chciał się podnieść. Skupiłem się na jego widoku i... Podniósł się. Wystraszyłem się. Długopisu upadł na ziemię. Leżący na sąsiadującym łóżku chłopak obrócił się na drugi bok. Ponownie skupiłem się na długopisie i tym razem przedmiot "przyleciał" do mnie. Nie rozumiejąc co się dzieje zapisałem w notesie swój sen, a następnie zacząłem opisywać dziwny początek dnia. Gdy już kończyłem jedna z pracowniczek ośrodka przyszła nas obudzić. Wszyscy poderwali się z łóżek i jak najszybciej zaczęli się przebierać, by zdążyć na śniadanie. Dokończyłem zapiski, schowałem notes pod poduszę i również zacząłem się ubierać.
Na śniadanie dotarłem jako jeden z ostatnich i niewiele mi zostało. Zjadłem więc dwa kawałki chleba z białym serem... Najlepsze potrawy znajdowały się już na czyichś talerzach. Razem z pozostałymi chłopakami w moim wieku wyszliśmy do szkoły. Szedłem na samym końcu, gdy nagle tuż przede mną upadła karteczka. Wziąłem ją i niespostrzeżenie oddaliłem się od grupy. Ukryłem się w jakimś zaułku. Przeczytałem dokładnie wizytówkę akademii. Siedziałem tam do czasu gdy skończyły się lekcje. Jak najciszej mogłem udałem się za pozostałymi do sierocińca. Kiedy byliśmy już tuż przy ośrodku podszedłem bliżej, na szczęście nikt nie zwrócił na mnie uwagi.
Po obiedzie zacząłem się pakować, starałem się robić to tak, by nikt nie zwrócił uwagi i udało mi się. Brak przyjaciół czy choćby kolegów bywa przydatny. Spakowałem się i czekałem do wieczora. Na szczęście moje łóżko znajdowało się tuż pod oknem. Uchyliłem je lekko, by otwierając je w nocy nie narobić hałasu. Wieczorem przebrałem się w czarne, dresowe spodnie i luźną, grafitową koszulkę. Bluzę od kompletu do spodni schowałem pod kołdrą. Na koniec spakowałem notes spod poduszki, a plecak schowałem pod łóżko. W końcu - jak pozostali położyłem się do łóżka, jednak nie zamierzałem zasnąć. Około pierwszej w nocy, najciszej jak potrafiłem sięgnąłem po plecak, chwyciłem bluzę w rękę i cichutko rozchyliłem okno. Wyskoczyłem przez nie i po cichu zacząłem oddalać się od sierocińca. Gdy byłem już dość daleko, by nikt mnie nie usłyszał zacząłem biec. Biegłem tak długo, aż się zmęczyłem - po prostu po to by się oddalić.
Całą noc szedłem w kierunku miejscowości zapisanej na wizytówce. Nie miałem pieniędzy by pojechać tam pociągiem... Nad ranem doszedłem do rzeki. Przeszedłem przez nią i wyczerpany runąłem na ziemię. Byłem cały przemoczony i zmęczony, a do akademii wciąż było daleko. Przespałem tak około 3 godziny... Zawsze coś. Wstałem i powoli ruszyłem w obranym wcześniej kierunku. Nie miałem nic do jedzenia, robienie zapasów byłoby podejrzane, ani żadnych pieniędzy. Szedłem cały dzień. Wieczorem zasnąłem na jakiejś powalonej kłodzie. Obudziłem się o wschodzie słońca, zziębnięty i głodny. Ale byłem już niedaleko...
W końcu doszedłem do akademii. Wszedłem do sekretariatu. Nie bardzo pamiętam rozmowę z sekretarką, ale dostałem klucz i skierowałem się do pokoju. Zanim jednak zdołałem go znaleźć zasłabłem gdzieś na korytarzu.
~Nicola~
wyszłam z pokoju i zauwazyłam postac meska na podłodze podbiegłam i schyliłam sie
po czym zaczełem 'przebudzac' chlopaka
-Ej.. zyjesz ?
- Nie wiem... -Powiedział gdy się ocknął.
-Ufff.. mowisz.. czyli zyjesz...-powiedziałam po czym dodałam z usmiechem-lub ja umarłam i jestesmy w niebie..
- Taaa... Śmierć byłaby za łatwa.
-a co czekasz na nia od dawna ? -zasmiałam sie i wstałam
- Życie jakie miałem trudno nazwać życiem...
-eh przesadzasz..
- Nie wiesz jak było, więc nie oceniaj.
- moze i masz racje - powiedzialam smutnym glosem
_____________________________
Jak ktoś zajrzy to może mnie uratować przed śmiercią na korytarzu. xD
sobota, 31 sierpnia 2013
piątek, 30 sierpnia 2013
Piosenka
~John~
Od rana siedziałem w pokoju z zeszytem, długopisem i gitarą. Zbliżał się już wieczór, gdy wstałem z podłogi, wyrwałem jedną kartkę z zeszytu, złożyłem ją i włożyłem do kieszeni. Włożyłem gitarę do futerału i przewiesiłem go sobie przez ramię. Wyszedłem z pokoju i zacząłem szukać Sydney. Zapukałem do drzwi jej pokoju...
_________________________
Wybacz że ten jako ostatni, ale nie bardzo wiedziałam co mogę napisać.
Napisałam już do herbatki i do czekoladki, ten pościk jest kierowany do cytrynki, dokładniej do Sydney.
Odpiszesz? :)
Od rana siedziałem w pokoju z zeszytem, długopisem i gitarą. Zbliżał się już wieczór, gdy wstałem z podłogi, wyrwałem jedną kartkę z zeszytu, złożyłem ją i włożyłem do kieszeni. Włożyłem gitarę do futerału i przewiesiłem go sobie przez ramię. Wyszedłem z pokoju i zacząłem szukać Sydney. Zapukałem do drzwi jej pokoju...
_________________________
Wybacz że ten jako ostatni, ale nie bardzo wiedziałam co mogę napisać.
Napisałam już do herbatki i do czekoladki, ten pościk jest kierowany do cytrynki, dokładniej do Sydney.
Odpiszesz? :)
Ponowne spotkanie.
~Agnes~
Cóż, jak na razie przepowiednia nie zaczynała się spełniać, szczerze powiedziawszy znałam tu niewielu ludzi i jak na razie z nikim nie zdążyłam się zaprzyjaźnić. Szkoda... Spacerowałam po korytarzu rozmyślając, nawet nie patrzyłam gdzie idę. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka i oboje upadliśmy na ziemię. Po chwili spostrzegłam, że to Adrian.
- Ymmm... Sorry. -Powiedziałam powoli wstając.
____________________________
Oki, a czekoladka żyje?
Pościk kierowany do Adriana ;p
Cóż, jak na razie przepowiednia nie zaczynała się spełniać, szczerze powiedziawszy znałam tu niewielu ludzi i jak na razie z nikim nie zdążyłam się zaprzyjaźnić. Szkoda... Spacerowałam po korytarzu rozmyślając, nawet nie patrzyłam gdzie idę. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka i oboje upadliśmy na ziemię. Po chwili spostrzegłam, że to Adrian.
- Ymmm... Sorry. -Powiedziałam powoli wstając.
____________________________
Oki, a czekoladka żyje?
Pościk kierowany do Adriana ;p
czwartek, 29 sierpnia 2013
Bezsenność
~Caroline~
Ostatnio moje życie układało się świetnie, więc oczywiście coś musiało się zmienić...
Leżałam w łóżku co chwilę przewracając się na drugi bok. Byłam strasznie zmęczona, ostatniej nocy nie spałam nawet przez chwilę, teraz leżałam w łóżku już 4 godziny i mimo tego, że okropnie chciało mi się spać nie mogłam zasnąć nawet na moment. Próbowałam już liczenie owiec... Próbowałam wszystkich sposobów jakie znałam. Przeleżałam tak całą noc. Rano ubrałam się w dresowe spodnie i sweter - przez niewyspanie cały czas było mi zimno. Zapomniałam przebrać butów, więc w najzwyklejszych klapkach wyszłam na dwór. Usiadłam pod jednym z drzew i zaczęłam cicho płakać.
~~Bill~
wyszedłem z pokoju i wyszedłem na dwor zauwazyłem Caroline
podbiegłem do niej i przytuliłem ja
-Nie płacz. cos sie dzieje ?
- Bill... -Przytuliła się do mnie mocno.- Nic takiego... Nie mogę spać, znowu... -Powiedziała smutno.
-Już... spokojnie kochanie -jak moge Ci pomoc ?
- Nie wiem. Nie mam pojęcia, nawet nie wiem dlaczego nie śpię... -Mówiła nadal płacząc.
-chodz ..-połozyłem sie na ziemi i przytuliłem ja do siebie
Przytuliła się do mnie.
- Tak bardzo cię kocham... -Powiedziała cicho.
odetchnełem cicho
-ja ciebie tez-powiedziałem szepczac i zamykajac oczy
- Idziemy spać na ziemi? -Spytała zdziwiona.
-czemu nie -usmiechnełem sie.
- Hmmm... No nie wiem. -Wtuliłam się w niego i zamknęłam oczy.
-wygodna jest to nie bedziemy sie przenosic
- A jeśli mimo wszystko nie usnę? -Spytałam cicho.
-to ja bede czuwal zebys usnela
Uśmiechnęła się lekko. Zamknęła oczy i od razu zasnęła.
glaskalem ja lekko po wlosach
Dziewczyna spała tuląc się do mnie. Uśmiechała się przez sen.
po chwili ja tez zasnelem.
~Caroline~
Obudziłam się. Było już spoko po południu. Spojrzałam na Bill'a, który leżał przy mnie znudzony. Nie spał.
Pocałowałam go delikatnie.
- Jak ty to robisz? -Spytałam, przytulając się do niego mocno.
-widzisz no jakos
- Ty mój czarodzieju.
usmiechął sie do mnie i pocalował delikatnie a zarazem namietnie.
Powoli podniosłam się z ziemi.
- Ale chyba będziesz musiał ze mną spać codziennie. -Powiedziała, robiąc słodką minkę.
-jak bedzie trzeba to bede codziennie spał -pocalował mnie w szyje
- Tylko nauczyciele mogą mieć coś przeciwko. -Zaśmiałam się.
-Aj tam -zaczął całowac namietnie w szyje.
Uśmiechnęłam się.
objął mnie
- Jesteś taki kochany. -Powiedziałam cicho.
-taki juz jestem - pocalował mnie delikatnie w usta
- Tak wiem. -Zaśmiałam się i przytuliłam do niego trochę mocniej.
- ale masz uścisk jeszcze trochę a mnie udusisz -zasmiał sie
- Przepraszam... Ale lubię być blisko ciebie. -Również się zaśmiałam.
-przeciez jestem -pocalował mnie
- Wiem... I to jest cudowne. -Powiedziałam i pocałowałam go.
-ty jestes cudowna i nie komplementuj mnie bo sie zarumienie -zachichotał
- Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie z rumieńcami. -Zaśmiałam się.
-jeszcze kilka razy mnie z komplementujesz i se wyobrazisz
- Podejmuję to wyzwanie. -Powiedziałam uśmiechając się szeroko.- Jesteś najukochańszym chłopakiem na świecie i cię uwielbiam i chcę zobaczyć twoje słodkie rumieńce. -Zachichotałam.
-probuj dalej misiu -patrzał mi w oczy
- Hmmm... - Zastanawiałam się chwilkę.- Jesteś po prostu moim ideałem i uwielbiam w tobie dosłownie wszystko. I bardzo cię kocham. Najbardziej na świecie. Bo na całym świecie nie ma nikogo takiego jak ty.
-Wiem ... ahahahhahaha-wybuchł smiechem
- No i gdzie te twoje rumieńce? -Zrobiła smutną minkę.
-ni ma. pewnie za słabo sie starasz skarbie-złapał mnie za talie
- Oj no już więcej powiedzieć się nie da... -Powiedziałam smutno.
-czyli nie jestem az tak cudowny hym ?-powiedział przyblizajac sie do mnie
- Jesteś wspaniały, ale ja nie jestem na tyle kreatywna.
-haha . okej wybaczam -pocalował mnie przygryzajac warge
Spojrzałam mu w oczy, uśmiechając się lekko.
- Dziękuję... -Szepnęła.
-nie masz za co -odpowiedział szeptem
- Mam. Jesteś przy mnie... Zawsze kiedy cię potrzebuję.
-od tego jestem
- Ale nie masz takiego obowiązku. A mimo wszystko jesteś... I za to ci dziękuję.
-masz racje nie mam. ale chce , kto by nie chcial byc przy takiej cudownej dziewczynie. jestem szczesciazem
Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam.
-OOoo... co ja patrze jaka słodka -pocałował mnie w policzek
- To ty się miałeś rumienić. -Powiedziała i opuściła głowę.
-jak widac jestem bardziej kreatywny -zasmielem sie
- Albo ja częściej się rumienię...
-byc moze - pocałował mnie z jezyczkiem
Odwzajemniłam jego pocałunek.
włozył mi rece pod koszulke
- Bill... -Zaśmiałam się.- A jak ktoś tu przyjdzie?
-to ma pecha -rozpiął mi stanik- jesli nie chcesz powiedz -pocałował mnie deliketnie
Pocałowałam go namiętnie, nic nie mówiąc.
po chwili zdjął mi cały stanik.
Zdjęłam mu koszulkę i uśmiechnęłam się delikatnie.
połozył reke na mojej piersi
Uśmiechnęłam się szeroko. Delikatnie przesunęłam dłonią po jego nagich plecach.
sciagnął mi koszulke i zaczął całowac szyje po czym schodził coraz nizej
Pogłaskałam go po włosach, uśmiechając się.
całował mnie po piersciach
Zaśmiałam się cicho.
-co sie smiejesz hym ?-jego reka sciagneła mi spodnie
- Nic. Po prostu... To takie nowe... -Powiedziałam cicho.
-jak chcesz mozemy przestac -całował mnie dalej ale byłam juz naga
- Nie, nie chcę. -Powiedziałam cicho.- Jest dobrze.
-nie boisz sie ze ktos wejdzie ? -spytał kłądzac dłon na moim kroczu
- Troszkę się boję... Ale to nie ważne. -Szepnęłam.
-nie bój sie kochanie -powiedział patrzac na moje ciało z zachwytem
- Aż tak ci się podobam? -Zachichotałam. Powoli zdjęłam mu spodnie.
-tak jestes sliczna. podniecasz mnie wiesz ?
Zarumieniłam się.
- Teraz już wiem. I bardzo się z tego powodu cieszę.
zaczął masowac mi krocze.
Popatrzyłam na niego i pocałowałam go namiętnie.
Zszedł coraz niżej.
Pocałowałam go czule. Niepewnie, delikatnie objęłam go i rozłożyłam nogi.
zaczal robic mi minetke
kiedy skonczyl znow zaczal calowac mnie po brzuchu
Przeciągnęłam palcami po jego plecach, delikatnie drapiąc go paznokciami.
- chcesz czegoś wiecej ?- spytal dalej calujac
- Jeśli ty chcesz...
- nie będę cie zmuszal - delikatnie calowal szyje
- Do niczego mnie nie zmuszasz. -Powiedziałam cicho, uśmiechając się.
- no tak ale nie powinienem - lezal na mnie i czulam jego krocze
- Wiem, że chcesz. Nie przejmuj się niczym. -Szepnęłam
- to ze ja chce nie oznacza ze ty tez ja mogę poczekac skarbie.- pocalowal mnie namiętnie
- Ale ja chcę... -Powiedziała cichutko.
wlozyl powoli swojego czlonka do pochwy
Jęknęłam cicho, uśmiechając się szeroko.
zaczal powoli wyciagac i wkładać
robił to czule ale coraz mocniej byłam bardzo podniecona
po 10 minutach obaj doszlismy
-podobało sie ?-spytał
- Tak. Bardzo.
-cieszy mnie to -pocalował mnie
- A tobie?
-bardzo -powiedział usmiechajac sie do mnie
Pocałowałam go delikatnie.
połozył sie koło mnie delikatnie masujac mi brzuch
________________________________
Subskrybuj:
Posty (Atom)
