piątek, 29 marca 2013

Pierwsza poważna rozmowa Bill'a i John'a

~Bill~
Kiedy się przywitałem wszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku.
Po chwili  coś słyszałem wiec założyłem słuchawki i  nuciłem sobie pod nosem ..
Po jakims czasie John przyszedł zdenerwowany wzioł gitare i zaczoł grac
wydawałoby się że nawet mnie nie zauważył
-Ej Stary.. co ty taki zdenerwowany ?
- Sorry... Szkoda słów, znowu wszystko spierdoliłem...
-Czemu tak uważasz... fajnie grasz .. mój brat też to robi .. dobra mów
- Straciłem kontrolę... I skrzywdziłem kogoś, kto na to nie zasłużył... -Powiedział smutno, odkładając gitarę.
- A więc nie panujesz nad sobą? Kiedy odkryłeś swoją moc ? - dopytywałem się ciągle
- Emmm... Wczoraj...
- To masz jeszcze czas ... aby się z tym oswoić
- Nie chcę się z tym oswajać... a chcę żeby to znikło. Nie chcę krzywdzić niewinnych ludzi... Nie chcę być potworem.
- Myślisz, że ja tez chciałem być inny i się wyróżniać ? No właśnie ... nie chciałem .. skoro tym jesteś znaczy, ze po coś Ci to potrzebne jest ...
- Odziedziczyłem to po ojcu... Po tym biologicznym ojcu, który łaskawie pojawił się dopiero kiedy dowiedziałem się o adopcji... W sumie nie pojawił się, bo jedynie go słyszałem, ale nie widziałem... I to przez niego się taki stałem... Jestem potworem...
- Tak jak my tu wszyscy... nie uważasz ? czy wolałbyś nie wiedzieć prawdy ? poproś a może "ojciec" ten twój biologiczny pomoże CI przez to przejść nie uważasz ?
- Doprowadził do zmiany, przyprowadził mnie tutaj i zniknął... Już w ogóle go nie słyszę.
- Może dlatego że tego nie chcesz ?
- On jest demonem prosto z piekieł... Dosłownie. Po co miałby chcieć mi pomóc?
- bo jest twoim ojcem ?
- No i co? Sługa diabła nie ma uczuć...
- Posłuchaj sam siebie ..skoro mówił do ciebie znaczy, że coś chciał tak ? a skoro tak mówisz sam siebie denerwujesz tak ? a tego masz uniknąć .. wiec wysłuchaj go co ma Ci do powiedzenia ..
- On patrzył jak moja matka umiera i nic nie zrobił... Nie chcę go znać.
- A wytłumaczył czemu jej nie pomógł .. i przestań się denerwować.. -powiedziałem spokojnym głosem nadal leżąc na łóżku
- Powiedział, że umarła zaraz po tym jak mnie urodziła... A on po prostu tam stał...
- Słuchaj jest dużo powodów dlaczego zmarła .. może miał do wyboru albo ona albo ty i wybrał Ciebie pomyślałeś ?
- Nie usprawiedliwiaj go... Sam by to zrobił gdyby chciał.
- Posłuchaj sam siebie .. pomyśl trochę i zastanów się ok ? później mi powiesz co wymyśliłeś .-powiedziałem i założyłem słuchawki.
John usiadł na swoim łóżku i zaczął myśleć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz