~John~
Siedziałem tak na łóżku rozmyślając. W końcu wstałem i wyszedłem z pokoju, starając się ignorować wszystkich ludzi. Poszedłem w stronę wyjścia ze szkoły kiedy usłyszałem muzykę i głos... Sydney.
Stanąłem pod drzwiami i zacząłem słuchać. Nagle muzyka ucichła, a dziewczyna wyszła z pokoju
- Znowu ty? Co tu robisz? - zapytała
- Akurat tędy przechodziłem... -Powiedziałem smutno.- Pięknie grasz.
- Yyy... dzięki - powiedziała
- Może ja już pójdę... -Powiedziałem opuszczając głowę.
- A tak na serio dlaczego stałeś pod moimi drzwiami?
- Chciałem posłuchać jak śpiewasz... Słuchaj, nie chciałem ci tego zrobić... Nie umiem nad tym panować.
- Tak, nie ma za co- powiedziałam.
- Nie powinienem był w ogóle z tobą gadać, mogłem przewidzieć, że to się tak skończy...
- Sugerujesz coś?
- Po prostu... Chciałem zdobyć nowych znajomych, przyjaciół... Jak widać to nie możliwe.
- Możliwe jeśli tylko nie będziesz im wmawiał, że są naiwni nic o nich nie wiedząc i jeśli nie będziesz na nich krzyczał za rady - uśmiechnęłam się
- Gdyby to tylko było takie proste... -Powiedziałem smutno i odwróciłem się.
- Zaczekaj - powiedziała
Spojrzałem na nią nie odzywając się.
- Nie możesz sobie znaleźć sposobu aby się nie denerwować? Ja na przykład gdy jestem zła liczę do dziesięciu i złość odchodzi.
- Nie wiem... To była moja druga przemiana w życiu, jeszcze nie zdążyłem tego opanować...
- No to chyba warto zacząć?
- Chciałbym... Ale nie wiem jak.
- Mogę Ci pomóc - powiedziała - Przynajmniej się postaram.
- Nie wiem czy to dobry pomysł, nie chciałbym cię znowu uderzyć...
Uniosła brwi
- Przecież żyję - powiedziała
- No tak, ale... Nie chcę cię skrzywdzić...
- Nie skrzywdzisz. Ufam ci
- Ale ja sobie nie ufam.
- Jeśli ja potrafię ci zaufać to ty sobie też powinieneś
- Nie w tak ważnej sprawie.
- Powinieneś mieć wsparcie
- Nie wybaczyłbym sobie, gdybym znów cię skrzywdził.
- Proszę przemyśl to. - powiedziała uśmiechając się do mnie i weszła z powrotem do pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz