Rozejrzałem się wokół siebie... Byłem na cmentarzu, nad grobem jakiejś kobiety... Tu przyprowadził mnie głos w mojej głowie, ale po co? "Alexandra Night - zmarła pierwszego stycznia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego szóstego roku" -przeczytałem- W dniu moich narodzin? -Spytałem sam siebie, wiedziałem, że głos, który mnie prowadził znał odpowiedź na wszystkie moje pytania, ale nie chciał współpracować... dawał mi jedynie niejasne wskazówki. Nie opuszczał mnie odkąd dowiedziałem się o adopcji, ale zacząłem zauważać, że wywierał na mnie spory wpływ... Zmieniłem się, mimo że zawsze lubiłem kolor czarny teraz nie zakładałem na siebie już nic w innym kolorze. Dodatkowo ten moment... Wystarczyło jedno jego słowo, abym znalazł się w środku nocy na cmentarzu... Ale właśnie... Jest noc, a mimo wszystko bez problemu odczytałem napis na nagrobku... Ruszyłem powoli w stronę domu, gdy znów usłyszałem ten głos.
- To nie jest twój dom... To nie twoja rodzina. Oni cię okłamali... Tylko ja powiem ci prawdę. -Mówił w mej głowie.
- A więc powiedz mi i to teraz! Kim jesteś?
- To by było za łatwe. Ale wiedz, że nie nazywasz się John Grey, a John Night.
- Night? Jak ta kobieta? Czy ona była...
- Zbyt wiele pytań, ale odpowiedzi na nie zabolałyby cię synu.
- Synu?!
- Za dużo już powiedziałem... Chciałem cię jakoś przygotować, jesteś w połowie człowiekiem, a ja nie chcę byś cierpiał jak twoja matka, gdy poznała prawdę.
- W połowie?! Jaką prawdę?! Mów!
- Niebawem się dowiesz, ale nie denerwuj się tak. Cmentarz nie jest dobrym miejscem. Zaprowadzę cię... Ale najpierw chcę usłyszeć jak śpiewasz.
- Powiedz o co ci chodzi!
- Uspokój się, nie jesteś jeszcze gotów.
- Na co?!
- John proszę... Idź teraz do domu, spakuj się, tylko nie zapomnij o gitarze i wzmacniaczu.
Nie wiedziałem czemu, ale posłuchałem go. Poszedłem do domu i spakowałem się. Potem zaprowadził mnie do jakiejś jaskini.
- A teraz zostaw bagaż na zewnątrz i wejdź do środka. -Powiedział, a ja to zrobiłem.
- Teraz mogę ci powiedzieć całą prawdę, bo jesteś gotów by ją poznać... - Powiedział.
- A więc mów.
- Więc po pierwsze Alexandra Night była twoją matką. Zginęła rodząc cię. Nie było przy niej lekarzy, była w domu, a ja nie mogłem jej pomóc.
- Patrzyłeś jak moja matka umiera?!
- Tak i nie wezwałem pomocy...
- Jak mogłeś?! -Krzyczałem czując narastającą złość.
- Musiałem.
- Jak śmiesz teraz do mnie mówić?!
- Jestem twoim ojcem, mam do tego prawo.
- Jesteś moim ojcem?! Pozwoliłeś mojej matce umrzeć, a teraz śmiesz do mnie mówić tym zimnym głosem?!
- Nie jestem jak inni, ty też nie.
- Powiedz wreszcie o co ci chodzi!
Nagle przed moimi oczami ukazał się cień. Kręcił się bardzo szybko, a wściekłość jaką czułem przerosła nawet tą, którą czułem gdy dowiedziałem się, że przez 17 lat byłem okłamywany. Wziąłem gitarę i zacząłem grać. Musiałem znaleźć ujście dla gniewu...
Nie wiedziałem skąd w mej głowie brały się słowa piosenki, ale śpiewałem dokładnie to co czuję. Ale wściekłość nie odeszła. Wściekłość odeszła, a ja poczułem okropny ból. Upadłem na ziemię, a kiedy wstałem poczułem coś na plecach... Nie wiedziałem skąd w jaskini wzięło się lustro, ale podszedłem do niego i...
- Czym ja jestem?!
- Demonem synu.
- Co?! Nie! -Krzyczałem.
- Uspokój się, nie zmienisz tego kim jesteś.
- Odejdź! Ja nie chcę!
- Chodź już... Zabiorę cię gdzieś, gdzie nauczysz się to kontrolować, w końcu musisz żyć w ludzkim świecie... Ale najpierw się uspokój.
Po dłuższym czasie znów poczułem ból i zmieniłem się w człowieka. Bezradnie, bezsilnie udałem się zgodnie ze wskazówkami głosu. Czułem się jak potwór... W tej chwili wiedziałem, że jestem skazany na zadawanie cierpienia, ale nie chciałem tego. Nigdy nie chciałem być kimś złym... Po długiej drodze ujrzałem mały budynek. Wszedłem do środka. Przywitała mnie kobieta, która przedstawiła się jako Eva.
- Ale kto mnie zapisał? -Spytałem zdezorientowany.
- Jakiś mężczyzna ze skrzydłami, ciemnymi włosami... otoczony ciemną mgłą.
- Aha... -Powiedziałem. Więc był podobny do mnie po przemianie... Z wyjątkiem tej mgły.
Dała mi klucze. Poszedłem do pokoju i runąłem na łóżko.
- To nie może być prawda... -Powiedziałem sam do siebie.
Po chwili odpoczynku podłączyłem wzmacniacz i gitarę.
Piosenka minus damski wokal ;p
Po chwili odpoczynku podłączyłem wzmacniacz i gitarę.
Piosenka minus damski wokal ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz