~John~
Byłem okropnie wściekły. Poszedłem do pokoju, ale zauważyłem, że zatrzasnąłem drzwi. Wyrwałem je i rzuciłem nimi na drugi koniec korytarza. Wszedłem do pokoju. Nie potrafiłem się uspokoić.
Wziąłem gitarę, jedyne co mi przyszło do głowy - zacząłem grać.
http://www.youtube.com/watch?v=ZvMy75FS8gc
Kiedy skończyłem piosenkę.
- Widzisz, mówiłem ci, że to się źle skończy. -Powiedział znów głos.
- Znowu ty? Jakoś nie mam ochoty by cię słuchać.
- Ostrzegałem. Nie widzisz, że ta dziewczyna cię rujnuje? Chciałeś być człowiekiem i co? Przez nią si.ę zmieniasz, to ona sprawia, że się denerwujesz.
- Ale ja...
- Widziałeś ją? To anioł. Ona nigdy nie zrozumie... Dla niej przemiana jest przyjemna, a tobie sprawia ból jak nic innego. Nie rozumie przez co przechodzisz.
- Ale ja ją...
- Ale ona ciebie nie!
Znów się wściekłem i znów zacząłem grać.
http://www.youtube.com/watch?v=XMltQwas8Rc
Głos odszedł, wyraźnie zadowolony ze swojej pracy. Chciał mnie po swojej stronie, ale ja chciałem zginąć...
Kiedy skończyłem śpiewać wreszcie się nieco uspokoiłem. Upadłem na podłogę. Ból znów przeszył moje ciało z tak ogromną siłą, że z trudem to znosiłem. Sięgnąłem do szafy po gitarę akustyczną. Rzadko jej używałem, ale była to moja pierwsza gitara. Nie mogłem mieć przy sobie Sandy... Na niczym nie zależało mi tak jak na niej, ale ta gitara budziła wspomnienia. Wziąłem ją i wyszedłem z pokoju, skoro nie było już drzwi nie musiałem ich otwierać. Wyszedłem do ogrodu.
- Szkoda, że wcześniej nie przemyślałem jak chcę umrzeć... -Powiedziałem do siebie.
Coś mi się przypomniało. Odwróciłem gitarę. Pamiętałem, że były tam zapasowe struny. Związałem mocno dwie struny ze sobą i zacząłem na ich końcu wiązać pętlę. Drygą stronę zawiesiłem na gałęzi drzewa.
- Tylko tak mogę to zakończyć... -Powiedziałem znów do siebie.
Wziąłem do ręki gitarę, postanowiłem ostatni raz na niej zagrać...
http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=HXmOy9XzzdM
___________________________
Ktoś go może uratuje jednak...? ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz