~Caroline~
- Oni zawsze się tak kłócą?
-a bo ja wiem .. ale zaczynało mnie to juz wkurzac
- No nie dziwię ci się...
uśmiechnął się do mnie lekko i objął.
Przytuliłam się do niego.
- Możesz wpadać do mnie, jak coś.
-dzięki .. ale zaraz znowu będa podejrzenia wobec nas..
- Oj nie moja wina, że w tej szkole same zboczeńce...
-no tak ale nikogo wtedy nie było a ty nic nie pamietasz i teraz beda mnie oskarżac
- Oj nie przejmuj się nimi no...
-jak dasz buzi to zapomne o sprawie ..
Zaśmiałam się.
- Haha no dobrz...
-a wiec ?
Pocałowałam go.
- No, może być??
-Eee.. słabo ale niech będzie ..
- No dzięki...
-ej no przeciez zartuje ..
- Focham się...
złapał mnie za tułów (bez skojarzeń)
-no rosze nie fochaj .. -przytulił sie do mnie
Zaśmiałam się.
- Foch.
-to ja tez -odwrócił sie odemnie
- Oj myślałam, że będziesz mnie bardziej wytrwale przepraszać...
odwrócił sie znowu do mnie ..
-to źle myślałas.. -uśmiechną sie do mnie
- Ooojjj.. -Spojrzałam na niego robiąc smutną minkę.
-dobra nie umiem sie na ciebie fochac..
- No i dobrze. -Uśmiechnęłam się.
-a jakbym sie nie odbraził to co ?
- To by mi smutno było...
-a to wole nie ryzykowac
Przytuliłam się do niego.
- To nie ryzykuj. -Powiedziałam uśmiechając się.
-niech bedzi -rowniez sie do mnie przytulił
- No i dobrze.
obioł mnie w tali i pocałował ...
- Wynajmijcie sobie pokój ten jest wystarczająco skażony - powiedział Adrian
-Hmm.. a ty nie miałes czego tam robic?
-Yyy... nie, soczku?
-Yyy.. w pysk ?
- Mogłeś powiedzieć, że nie.
-Mogłem ale twojego soczku nei bede pił jak amsz nie otwarty to daj ...
Rzucił mu drugi soczek
- Masz
Bill złapał sok i otworzył
-skad ty to wogóle masz ?
- Emmm.... ze stołówki.
-Aham.. -napił sie soczku-kurcze dobry ten soczek
-Caro chcesz troche ? -spytał sie Bil
- Nomć.
~Sydney~
Otworzyłam oczy.
- Dzięki, że nie dajecie mi spać. Ejj skąd macie soczek?
-Adrian nam dal ...-powiedział Bill
- Adrian daj soczek. - powiedziałam
- Łap - powiedział
- Ile ty masz tych soczków?
- Yyy... dużo
- Chcesz ? - zwróciłam się do Johna
- Nie, dzięki.
- Na pewno?
- Na pewno.
- Co ty taki sztywny? - zapytał Adrian
- Weź się nie odzywaj...
- No co ja ci zrobiłem?
- Mam wymieniać po kolei?
- No dawaj - wstał i zaczął sprzątać
- Eee... co ty robisz?- zapytała Sydney
- Sprzątam nie widać?
- Nie wnikam.
~Caroline~
- A wy znowu to samo... Ja wychodzę. -Powiedziałam wstając.
- Ale co? - zapytał Adrian
- Będę u siebie. -Powiedziałam, spoglądając na Bill'a i wyszłam.
- A jej co znowu? - zapytał i wrócił do sprzątania
- Pewnie ma cię dosyć. Po za tym Adrian ty na pewno dobrze się czujesz?
- Ja nigdy nie czuję się do końca dobrze.
- No tak racja.
~Bill~
-idiota..-powiedziałe i odwróciłem sie na łózku
- Boże czy ja naprawdę tak wam przeszkadzam?
-nie...ale chciałem z nią posiedziec..
- Boże no to idź do niej - powiedział i wyszedł
~Sydney~
Bill po chwili wyszedł
- No to zostaliśmy sami - zwróciłam się do Johna.
- No na to wygląda...
- Co chcesz robić?
- Ymmmm... Nie wiem...
- Ja wiem. Co chcę robić. - powiedziałam
- A co to takiego?
- To - powiedziałam i go pocałowałam.
- Hmmmm... Ale jesteś pewna? -Spytał po czym mnie pocałował...
- Tak.
- A wiesz, że cię kocham?
- Tak. A wiesz, że ja cię kocham?
- Wiem. -Powiedział uśmiechając się.
Znów go pocałowałam.
- Ale ja i tak kocham cię bardziej...
-Nie wierzę.
- To uwierz.
- Udowodnij
- Jak??
- Nie wiem
- No widzisz...
- Wymyśl coś.
- Ale ja nie umiem myśleć...
- No widzisz czyli ja kocham cię bardziej.
- To, że jesteś mądrzejsza nie znaczy, że bardziej mnie kochasz...
- Skoro tak twierdzisz.
- No widzisz...
- I tak bardziej cię kocham.
- Niieeeee
- Taak. Myślałeś już nad mentorem?
- Nie miałem na to czasu...
- Taa... ja też powiedziałam - Nadal jesteś zdezorientowany prawda?
- No...
- Nie przejmuj się tym
- Łatwo ci to powiedzieć... To nie ty nagle dowiedziałaś się, że masz jakieś niezliczone rodzeństwo i że o mało nie zabiłaś brata... Chyba wolałbym tego nie wiedzieć...
- No to chociaż nie przejmuj się tym teraz.
- No dobrze. Postaram się.
- To co robimy?
- Nie wiem...
- To będziemy tak leżeć?
- Hmmm... A co byś chciała robić?
- A nie wiem, a ty?
- No już mówiłem, że nie wiem.
- Ja też nie wiem
- No to leżymy... -Zaśmiał się.
Wstałam
- O nie. - uśmiechnęłam się - Wstawaj
Zaśmiał się i wstał.
Złapałam go za rękę.
- Chodź idziemy.
- Gdzie?
- niespodzianka
- No eeej powiedz....
- Niee
- No proooooszę
- Nie. Chodź.
- No dobrze. Idziemy.
Wyszliśmy do ogrodu.
Rozejrzał się.
- Jesteśmy w ogrodzie... No i?
- Chodź. Idziemy na spacer.
- Ok...
- No to chodźmy
- No to idziemy....
Ruszyliśmy.
______
huehue :D John nie widzi nie ? xD
Adrian tak. :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz