czwartek, 4 kwietnia 2013

Soczku?

~Adrian~
Wyszedłem z pokoju. Bez sensu chodziłem po Akademii pijąc soczek.
Zobaczyłem Zoey siedzącą pod  ścianą.
- A ty co tak siedzisz?
Podniosła na mnie wzrok.
- Myślę.
Usiadłem obok niej.
- Soczku?
- Jasne czemu nie - wzruszyła ramionami i napiła się soczku
- O czym myślisz?
- Zastanawiam się co tu robię.
- Zgaduje, że siedzisz.
- Nie w tym sensie. Dlaczego jesteś smutny? - zapytała
- ...
- Jesteś zazdrosny o Sydney prawda?
- Tak ale nie w sensie miłosnym. Zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi i nawet ja chcę żeby tak zostało.
- Ty jej nigdy nie kochałeś prawda?
- Zawsze ją kochałem ... jak przyjaciółkę. Chcę żeby była szczęśliwa i nie chce aby rozstawała się z Johnem.
- Dlaczego mu tego nie wytłumaczysz.
- Po co? I tak każdy uważa mnie za idiotę.
- Ale ty nie jesteś idiotą... no czasem..
- Ej... poczekaj skąd ty to wszystko wiesz?
- Pogrzebałam ci trochę w mózgu.
- Mój mózg poczuł się dotknięty.
- Takie życie.
- Dlaczego wg. ze mną rozmawiasz?
- Potrafię dostrzec prawdę.
- Pewnie tak.
- Chcesz o tym porozmawiać?
- O czym?
- O twojej matce, ojcu, bracie...
- Ahh tak to.. nie wiem czy jest o czym rozmawiać.
- Jest
- No nie wiem. Mój brat mnie nie lubi to mało powiedziane, przez niego matka nie żyje. A no a mój ojciec mnie zostawił.
- Musisz odnaleźć ojca.
- Czemu tak sądzisz?
- Nie wiem. Tak myślę. To w końcu twoja rodzina. Ja swojej nie pamiętam.
- Przykro mi
- Nic  nie szkodzi jest okay.
- Jesteś dobrą słuchaczką.
- Dzięki. Taka już jestem. Jeśli się martwisz o to, że wszyscy stają się zakochani.... Nie przejmuj się tym. Jeszcze poznasz kogoś wyjątkowego.
- Dzięki ty też.
- Może nawet już poznałam. Sama nie wiem żałuję, że nie mogę pogrzebać sobie w mózgu.
- Kiedyś sobie przypomnisz. Dzięki za rozmowę nie musiałaś tego słuchać. - powiedziałem wstając
- Ale chciałam.
Uśmiechnąłem się do niej i wróciłem do pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz