~Bill~
Gdy weszłem do pokoju jeszcze raz przeczytałem karteczke od Johnego
" Do lekarstwa musisz zmieszać moją truciznę, składniki z piekieł, które mój ojciec zostawił na parapecie w naszym pokoju, wodę i aloes".
trucizne wlałem do miski i wymieszałem z składnikami dolalem wode..
-aloes gdzi on jest ..-szukałem go przez jakiś czas
-mam Cię ..-dolałem do reszty..
wyszedłem powoli i po cichu ze swojego pokoju do pokoju gdzie leżał Adrian i Caroline
-Jaka słodka-popatrzałem przez chwile na Caroline
po chwili podeszłem do Adriana.
-Ej Stary obudź się -powiedziałem cicho do chłopaka który leżał przykryty kocem
Otworzył oczy i powiedział słabo.
- Co jest?
-Eeee... nie wiem jak to powiedziec .. możesz usiąść i pokazac rane ? -powiedziałem i wyciagnełem odtrutke .
- Usiąść? No nie bardzo. Prędzej się wykrwawię.
-dobra to leż .. ale rane i tak masz pokazać ..
- Musisz ją odbandażować
-oke niech będzie..-zaczelem sciągac bandaż
-O kuźwa .. -powiedziało mi sie za głośno
- Noo...
wziołem troche maści ma ręke i posmarowałem ranę
-może troche zaboleć ..-powiedziałem a maść wyglądała po chwili jak slimak rozdeptany
- Postaram się wytrzymać
W tym momencie Caroline przeciągnęła się na łóżku i spojrzała w ich stronę.
- Moment... Ale co wy robicie w moim pokoju?
- Yyy. długa historia - powiedział Adrian
-tak bardzo długa....-popatrzałem na Adriana poźniej na Caroline
Dziewczyna zeskoczyła z łóżka i podeszła do nas.
- Ojej! -Krzyknęła na widok rany Adriana.
-cicho jest juz cisza nocna... lepiej żeby nie wiedzieli że tu jesteśmy ..
- Przepraszam... Co się stało?
-eee.. małe skaleczenie .. -powiedziałem poc zym jeszcze nałożyłem odtrutke na rane
- Taaak właśnie widzę jakie małe... Ktoś mi powie co tu się działo? Plisss...
-była bójka no i Adrian oberwał .. nie wiem co dokłądnie ja tylko miałem dac odtrutkę
- Odtrutkę?! Ale po jakie licho odtrutkę skoro to była tylko bójka?
-Emmm.. niech Adrian Ci wytłumaczy
- No to słucham...?
- Yyy... miałem wymianę zdań z demonem piekieł. - odpowiedział Adrian
- Demonem... I jesteś w naszym pokoju... John ci to zrobił?!
- Yyy... no tak jakoś wyszło.
-dobra nie mówmy już o tym..-popatrzałem na rane Adriana
- Ta odtrutka oczyści ranę czy całkiem ją zagoi. Bo wiecie wolałbym uniknąć wizyty u lekarza.
-nie wiem przepuszczam ze tylko oczyści ..ale do końca nie jestem pewien
- Szkoda.
-tak .. bardzo -usłyszałem kroki na korytarzu
-Ej dobra bądźmy cicho -szeptałem
- Znacie może jakiegoś dobrego uzdrowiciela? - szepnął Adrian
-Jak ona miała ta od tego wilka ?-spytałem Caroline
- Ta od wilka? -Spytała śmieją się.
- Jaka od wilka? - zapytał Adrian
-Ta od Matta
- Nie znam - powiedział Adrian
- Ale moment... Matt to wilk?! A i wszystko jasne...
rzuciłem sie na nią i przytrzymałem reką usta..
-Cicho .. chodzą po korytarzu .. ale tak on jest wilkiem .. i co jest jasne ?
- Eeeej... -Powiedziała cicho odpychając moją rękę- Teraz rozumiem, co mu było... Jak go poznałam była pełnia i jakoś słabo wyglądał...
-no to super.. teraz gdzie ta jego dziewczyna ma pokój ...
- Hmmm... Mogłabym ją znaleźć... Ale najpierw muszę rozróżnić które myśli należą do niej, dodatkowo odczytanie myśli osoby, która może być po drugiej stronie korytarza będzie bardzo trudne...
popatrzałem na nią
-spróbujesz ?
- Proszę - powiedział Adrian
- No dobrze... -Powiedziała po czym zamknęła oczy. Kiedy je otworzyła była jakby w transie... Nie odzywając się wyszła z pokoju i powoli ruszyła korytarzem.
wyjrzałem za drzwi czy nie wpadnie w ściane...i czy nikogo nie ma.
Zatrzymała się pod jednymi drzwiami, wyciągnęła rękę, żeby zapukać, ale nagle upadła i straciła przytomność.
podbiegłem do niej wziełem ją na ręce i zaniosłem do pokoju po chwili pobiegłem do drzwi do których dziewczyna chciała za pukać
zapukałem ale nikt nie odpowiadał
wszedłem po cichu do pokoju "to chyba ona" pomyślałem sobie
-Pst.. obudź się -powiedziałem do różowowłosej dziewczyny
-Aaaa. !-krzykneła spadła z łózka ...
-nie krzycz proszę..pomożesz mi ?
-po tym jak weszłes do mojego pokoju obudziłeś mnie i wystraszyłeś ?
-ymm tak przepraszam
-do dobra w czym -powiedziała zmeczona i zaspana dziewczyna
-ymm kolega jest ranny pomożesz ?
-dobra prowadź
zaprowadziłem dziewczyne do pokoju Caroline i Sydney zamknełem drzwi i znowu usłyszałem kroki na korytarzu
~Nicola~
-dobra pokaz ranę..-powiedziałam do rannego chłopaka ...
Chłopak wskazał na ranę.
- Nie widać?
-nie widac ze śpiąca jestem ?-powiedziałą po cghwili zobaczyłam rane
-Uuuu.. była odkazana prawda ?-powiedziałam po czym przejechałam po ranie ..
- Yyy... noo tak.
-to dobrze .. nie mogłabym Cie wyleczyc z trucizną .. -powiedziałam i zaczełam go leczyć
Po chwili rana zniknęła.
- Dzięki
-nie ma za co ..-kiedy skończyłam byłam jeszcze bardziej zmeczona niz wczesniej ..
-pozwolicie że juz pójdę .. -powiedziałam wstałam ale po chwili upadłam na podłoge i zasnełam
~Bill~
-Eeee... zasneła .. co z nią teraz ? po za tym Caroline jest nieprzytomna ...-usiadłem koło niej ..i patrzałem na nią
- Nie wiem. A gdzie jest Sydney?
-Eeee jest z Johnem ale lepiej tam nie idź ..
- A co ona z nim robi?
-skąd mam wiedzieć nie jestem w 2 miejscach na raz ..
- No skoro wiesz gdzie jest to pewnie wiesz też co ona tam robi.
~Sydney~
Weszłam do pokoju. Adrian stał, a Caroline wyglądała na nieprzytomną.
- Co wyście jej zrobili? - popatrzyłam na Billa i zdrowego już Adriana.
-ej co sie na nas patrzysz... ona poprostu.... ten .. chodziła po korytarzu i zemdlała .. a Nicole zaraz ją zaniose ..
- No to zanieś. Ma tak leżeć? Tylko szybko jesteś mi potrzebny.
~Bill~
wziełem Nicole na rece i zaniosłem do pokoju poc hwili wróciłem
-To co chciałaś ?
- Emmm.... musicie - zwróciła się do Billa i Adriana - przenieść Johna do pokoju
- Na serio? Tego idiote?
-Ej Adiran ogarnich chodź po niego ..
- Adrian - powiedziała poważnie - Uratował ci życie
- Najpierw to on mnie próbował zabić! Dobra nie ważne chodźmy..
kiedy podeszliśmy do niego podniosłem go ale on nie mógł chyba używac mieśni
-Adrian pomóz nie dam rady sam. -Chłopak podszedł i pomógł mi.
po chwili bylismy koło pokoju. Położyliśmy go na łóżku.
-dobra ja tez ide spać nie wiem jak wy ale jestem zmęczony tym dniem-powiedziałem i połozyłem się spać
- Tylko grzecznie mi tu - powiedziała Sydney i wyszła
~ Adrian ~
- Ej... nie będziesz próbował mnie już zabić? - zwróciłem się do Johna i położyłem się na łóżku.
- Nie zamierzam... Ale lepiej mnie nie prowokuj, wiesz... Nie całkiem nad sobą panuję...
- Postaram się
~Bill~
-jakie znowu postaram...-powiedziałem gdyz nie mogłem zasnąc
-Ty masz go nie prowokować -wstałem i popatrzałem na Adriana
-a Ty masz go nie zabić...a teraz wyjde jak rano wróce macie byc dobrymi kolegami -powiedziałem i wyszedłem z pokoju
po chwili byłem w pokoju Sydney i Caroline
-Hej moge wpaść ?-spytałem Sydney siedzocą na łózku
- Yyyy.... po co? I dlaczego ona ciągle śpi? - zapytała
-po co ?bo tam się spać nie da.a dlaczego śpie pewnie dużo mocy złózyła .i jest osłabiona. to co moge ?
- Yyy.. jak to tam sie spać nie da? Zostawiłeś ich samych? - powiedziała i wyszła.
chciałem odpowiedziec ale nawet nie zdązyłem położyłem sie koło Caroline "małe te łózka" powiedziałem w myślach i popatrzałem na Caroline. Nagle dziewczyna odwróciła się na bok i mnie przytuliła...
byłem zdziwiony ale usmiechnołem sie sam do siebie.. patrzałem w sufit i myslałem o wszystkim
~Caroline~
Odzyskałam przytomność, ale nie poruszyłam się. Delikatnie drgnęłam głową by sprawdzić gdzie jestem. Zdziwiłam się... Ale byłam bardzo zmęczona i nie robiło mi to różnicy... Przytuliłam się do niego mocniej i poszłam spać dalej.
~Bill~
dziewczyna scisneła mnie mocniej ..a ja czułem sie jakbym miał wyrzygac zaraz płuca ale cieszyłem sie ze jestem koło niej ...
~Caroline~
Przeczytałam jego myśli (taak przez sen ;p) i osłabiłam nieco uścisk.
_____
Weź nowego posta zrób xd
Ueueue dobra jest nieprzytomna, ale powiedzmy że to jest tak jakby spała i nie mogła się obudzić, czyli ruszać się może... :D Ueueueueue
oke xD
Haha nie robiło jej to różnicy... Jakby tam kto inny leżał, to zaraz by na podłogę poleciała... XD
hahahahaha pocz teraz na to xD
Ejj ona nie ma tyle siły XD
nawet nie wie ze ma xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz