~Bill~
kiedy doszłem do stołówki zjadłem co nieco i wróciłem do Caro
-Heja -powiedziałem i pocałowałem ją
- No wreszcie. -Uśmiechnęła się.
-co teskniłas ?-połozyłem sie koło niej
- Jasne, że tak. I to baaardzo.
-Mmmm..-przytuliłem sie do niej i zaczełem całowac po szyji.
Zaśmiała się cicho.
- No dobra, wybaczam.
-no ja myśle..
- Ale tak w sumie, to długo cię nie było...
-bo jeszcze odprowadzałem jakąs nowa do pokoju..
- mhmmm...
-niom
- Hmmm... Ale nie była ładniejsza ode mnie, nie?
-nie..-powiedzialem i przytulilem sie do niej
- Mam nadzieję.
-zazdrosnica..-powiedziałem chichocząc
- No wiesz, jak się ma takiego chłopaka, to trzeba uważać...
-hihi... no widzisz-pocałowałem ją
- No widzę. -Powiedziałam tuląc się do mnie.- Nikomu cię nie oddam.
-Ja równiez nikomu Cie nie oddam
- Jestem tylko twoja. -Pocałowała mnie- Nikomu mnie nigdy nie będziesz musiał oddawać.
-i tak bym Cie nie oddał jakbym musiał
- Ale nie będziesz musiał.
-i dobrze
- Mam nadzieję, że ja też nie będę cię musiała nikomu oddawać... Bo nie oddam cię póki żyję.
uśmiechnełem się
-nawet nie wiesz jak sie ciesze ze z toba jestem
- A ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że jestem z tobą. -Zaśmiała się.
-hmm no nie wiem ...
- Nie mam słów by to opisać. -Powiedziała z uśmiechem i mnie pocałowała.
-yhymm bo tak naprawde ich nie znasz tsa ?\
- Taak. Nie umiem mówić. -Zaśmiała się.- Nie wyobrażam sobie żyć bez ciebie... No przecież widzisz, że nawet spać bez ciebie nie mogę.
-hmm .. bo umiem CIe obronic -powiedziałem i pocałowałem ją
- Bo czuję się przy tobie bezpieczna... Bo cię kocham...
-ja ciebie też.
Przytuliła się do mnie mocno.
- Wiesz... Mnie już bez ciebie nie ma. Zająłeś całe moje serce i bez ciebie nie zostałoby ze mnie nic. -Powiedziała.
-jestes taka słodka
- Dziękuję. -Powiedziała uśmiechając się.- Ale ja tylko stwierdzam fakt.
-dzieki
- Nie masz za co dziękować. Wiesz jak fajnie mi się tak z tobą leży? Tak miło się chyba jeszcze nigdy nie czułam... Co prawda nie pamiętam większości swojego życia, ale wydaje mi się, że wtedy też nigdy nie było tak pięknie jak teraz...
-i tak bee dziekowac-powiedzialem i pocalowałem ja
- No jak se chcesz. -Zaśmiała się.
-no dobrze.. to tak bede robił
Pocałowała mnie.
-Ty rozumiesz, że niedługo się zaczną lekcje?
-yhymm.. ciekawe co bedziemy robic..
- Na pewno nie leżeć w łóżeczku...
-hmm a skad wiesz ?
- Bo tak czy inaczej to jest szkołą i będziemy mieli jakieś lekcje...
-mam nadzieje ze bedzie cos trzeba w parach zrobic -zachichotałem
- Oj oby. -Powiedziała z uśmiechem.
popatrzałem jej głeboko w oczy
-kocham cie..
- Ja ciebie też. -Powiedziała z uśmiechem.
-ja ciebie mocniej ..
- Wcale, że nie.
-a chcesz mi to udowodnic ?
- Chcę, ale nie umiem...
-wiec nie mów mi ze ja kłamie...
- No ale kłamiesz, bo ja ciebie bardziej kocham. I skoro twierdzisz, że jest inaczej, to ty mi to udowodnij.
-bardzo chcetnie .. tyle ze jest problem...
- Jaki?
-bo ty mnie chyba bardziej kochasz.....
Zaśmiała się.
- Wiedziałam!
-hehehe... dałem Ci wygrac
- Jasne, jasne....
-no tak
- No oczywiście. -Zaśmiała się.
-nie chcialem abys sie czuła taka... mniej wazna ..
Spojrzała mi w oczy z uśmiechem.
- Ok, ok.... -Szepnęła i pocałowała mnie.
-wygralem .. znowu ..
- Oczywiście...
-niom ...
- Zwycięzca... -Zaśmiała się.
-nom twój zwyciężca -pocałowałem ją
- No mój. Własny.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy.- Mój kochany zwycięzca.
-aj -powiedziałem patrzac na okno
- Co jest?
-chce isc na spacer bo mnei nogi bolą -usmiechnołem sie do niej
- Ymmm... No dobra...
-hihi-zasmiałem sie cicho
- Z czego się śmiejesz?
-z niczego ..
- Mhmmm....
-Nom
- To... Idziemy?
-no pewnie-wstałem z łózka szybkiem krokiem.
Wstała z łóżka i założyła buty.
- Prowadź. -Powiedziała.
-okem ..-podeszłem do niej wystawiłem ręke
-czy mogę panią prosic ?
- Yyyy... -Zdziwiona podała mi rękę.- Jasne...
-to idziem -prowadziłem ją na spacer
- W sumie, nie tak źle poza łóżkiem. -Powiedziała.
-tez tak sądzisz ?-usmiałem sie
- Nomcik.
-to dobrze...
- No chyba...
-no.. juz nie ma tematów nie bedziemy przeciez tak rozmawiac.
- Niedługo zacznie się rok szkolny, coś się będzie działo i będzie o czym rozmawiać...
-napewno ..
- A teraz, skoro nie ma o czym mówić, to po co mówić? - Uśmiechnęła się do mnie.-
-no to co chesz robic ?
- A więc możemy spacerować w milczeniu tuląc się do siebie. Mi to odpowiada, a tobie?
-hmmm... nie za bardzo .. a buzi ??
- Może być... -Pocałowała mnie.
-od razu inaczej na to patrze
- No, a dalej co robimy?
-mielismy sie przytulac..
- No to tulimy. -Zaśmiała się.
-okej-objołem ją
- Kocham cię. -Szepnęła przytulając się do mnie.
-no wiem...
- Wiem, że wiesz. -Zaśmiała się.- Ale to tak pięknie brzmi...
-to tez wiem...
- Znów zamierzasz się popisywać swoją wiedzą? -Spytała chichocząc.
-tak ...
- No to dawaj.
-dobrze...wiem ze jestes ładna..
- Ooo dziękuję.
-prosz..
- Kochaniutki jesteś.
-wiem ..
- Oj ty mój inteligencie...
-wiem jestem kujonem
- Z tym się akurat nie zgodzę.
-czemu ?
- Bo nigdy nie widziałam takiego ślicznego kujona.
-no bo ja jestem pierwszym..
- Aha, ale mimo wszystko, na kujona nie wyglądasz.
-wiem..
Zaśmiała się.
- A czy pan wszechwiedzący zechciałby dać mi buziaka?
-tak -pocałowałem ją
- Dziękuję.
-prosze..
- Ymmm... To co robimy teraz?
-uuuu nie wiem .. przykro mi..
- Mi też... -Powiedziała tuląc się do mnie.
-ehhhh.....
- Cio? -Spojrzała mi w oczy uśmiechając się.
-nic nudzi mnie sie
- No to wymyśl coś, co możemy robić...
-mozemy powaznie porozmawiac...
- Poważnie? Mam się bać?
-tak -powiedziałem cichym głosem i z powazna miną.
Nic nie odpowiedziała wpatrując się w mnie z niepewnością.
-wiec musisz mi terz z calym szacunkiem powiedziec...
- Co mam ci powiedzieć?
-Czemu ty .. taka ładna dziewczyna wybrałas mnei ?
- Bo cię kocham. Bo jesteś wyjątkowy... Bo tylko przy tobie czuję się tak szczęśliwa...
-dziekuje Ci kochanie
- Ale za co mi dziękujesz? Odpowiedziałam na pytanie. -Zaśmiała się.
-dziekuje zaa to ze tak sadzisz i za to ze odpowiedzialas
- Nie masz za co dziękować. Bo po prostu jesteś dla mnie najwspanialszy na świecie, nie wiem jak mogłabym w ogóle choć pomyśleć o kimś innym.
-o raju .. nie wiedziałem ze az tak..
- To teraz już wiesz. A co z tym faktem zrobisz, to twoja sprawa.
-hm... zabiore go do grobu
- Mhmmm...
-chyba ze nie chcesz..
- Chcę, chcę. Tylko się do tego grobu nie śpiesz. -Pocałowała mnie.
-zastanowie sie
- Oj no....
-no co ?
- Nie możesz umrzeć przede mną.
-to ja mam cierpiec bez ciebie ?
- Oj nie wiem... Może umrzemy na raz?
-okej .. ale sie z tym nie spieszmy
- No jasne, jeszcze mamy na to dużo czasu.
-oj bardzo duzo
- No. Na całe szczęście.
uśmiechnełem sie do niej
- Dużo, dużo czasu. Razem.
-az za duzo -przytuliłem ją
- Póki będziemy razem nigdy nie będzie dla mnie za dużo. -Powiedziała przytulając się do mnie.
-dla mnie tez
Pocałowała mnie delikatnie.
- Baaaardzo cię kocham.
-Ja ciebie tez bardzo kocham
- Nikt szkoły nie lubi... A ja ją uwielbiam, bo dzięki niej poznałam ciebie.
-tak.. jestes ciekawa co bys robila jakbyśmy nie chodzili tu do school ?
- Nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić, bo wiesz straciłam pamięć, więc w sumie pamiętam tylko jeden dzień zanim tu dotarłam...
-A no tak... przepraszam ze o to zapytalem-przytuliłem ją.
- Nic się nie stało. -Uśmiechnęła się tuląc się do mnie.
-No to dobrze bo nie wybaczył bym se tego -delikatnie zacząłem ja całować.
- To i tak się już nie liczy. Najważniejsze, że teraz jestem tu. Przy tobie.
-nawet nie wiesz jak sie ciesze ze moge byc z tobą
- Na pewno nie bardziej, niż ja. -Powiedziała uśmiechając się.
-idziemy sie gdzies przejsc bo mi juz nogi dretwieja
- Jasne. Ale gdzie?
.......
Zaraz przez was bełtne ()
Oj też byś tak chciała XD ;p
Zazdrosci nam :D ~herbatka~
Ja tam Caro i Billowi zazdroszczę. Oni są tak cholernie słodcy... Ja też tak kurde chcę! ~Kubeczeeek~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz