od razu po kłótni z Jakubem tez wyszedłem z pokoju
pobiegłem na dwór i zaczołem ćwiczyc sztuki walki
- Witaj! -Zawołała siedząca na drzewie Leaf.
-Ooo . hej ..zejdziesz do mnie czy bedziesz tam siedziec ? -spytałem
- Emmm... Jak chcesz to mogę zejść. -Zaśmiała się po czym zeskoczyła z drzewa.
-co ty tam robiłaś ?-popatrzałem na nią a potem na drzewo
- A więc... Siedziałam.
- a jak tak kwiat ?-nie miałem tematu do rozmowy
- Siedzi grzecznie w klatce dla chomika. Dostał trochę ziemi i wody...
-a to dobrze...chyba... nie sprawiał kłopotów ..
- Bardzo grzeczny jest.
-chcesz cos porobic
- No.
-a co chcesz ?
- Ehmmmm... Nie wiem...
-ja tez nie
- W lesie to ja zwykle... Chodziłam po drzewach z kumplami...
-chyba mi sie to nie uda..
- Ale to jest bardzo proste..
-myślisz ze mi sie to uda ?
- No. Ale zacznij od jakiegoś drzewa, które ma blisko gałęzie.
popatrzałem sie dookoła i zobaczyłem z nizkimi gałeziami
-dobra spróbuje -podeszłem do drzewa i bez problemu na nie weszłem
- Gratuluję!
-dzieki .. chyba
Zaśmiała się i po chwili weszła na gałąź obok mnie.
-to co teraz ?-usmiechnełem sie lekko
Teraz idziemy na to duże drzewo i robimy zawody kto wejdzie wyżej.
-dobra niech bedzie ...
Uśmiechnęła się, zeskoczyła z drzewa i stanęła pod najwyższym drzewem w ogrodzie.
rowniez podeszłem pod drzewo.. i popatrzałem na nie
-to co wchodzimy ?
- Nom. -Odpowiedziała i podskoczyła do pierwszej gałęzi...
rowniez podskoczylem i podciagnełem sie w sumie nic dla mnie trudnego i nowego ..codzienie cwiczyłem ...
-no to start ?
- Trzy... Dwa... Zero! -Krzyknęła i zaczęła się wspinać.
rozkminiłem o co chodzi i po chwili zaczołem sie tez wspinać
- Hahaha czekam na górze! -Zawołała.
-to poczekaj -krzyknołem "tylko nie patrz w dół" mowiłem sa do siebie po co ja tu wlazłem jak mam lek wysokosci ....
Wspięła się dość wysoko.
- I co, dajesz radę?
-yhymm .. -powiedziałem potwierdzajc i przekonujac sam siebie
- Słyszę niepewność w twoim głosie...
-Emmm moze troche ..
- Haha, to co, schodzimy??
-nie idziemy dalej ..
- Na pewno??
-tak -poweidziałem i ześcizgnełem sie z gałęzi spadęłm do połowy i rozciełęm se cała ręke..
- Ej, żyjesz? -Spytała schodząc niżej.
popatrzałem na ręke..
-Ymm tak..-powiedziałem i seszlem z drzewa..
Zeszłam za nim.
- Mocno się poodzierałeś?
-Eeeee...nie widac -powiedziałem patrzac na cała zakrwawiona reke ..
- Ojć... Ej to ten trzeba ci to jakoś wyleczyć, nie?
-no chyba ..
- Emmm... A kto się tym tutaj zajmuje?
-nie wiem ... ledwo kogo tu znam ..
- Ja tak samo... Dobra lepiej chodźmy kogoś poszukać...
-okej niech bedzie
Weszliśmy do szkoły. Dziewczyna zaczęła się rozglądać...
-spokojnie przeciez nie umieram -powiedziałem z lekkim uśmiechem
- No nie, ale zobacz co ci się przeze mnie stało... -Powiedziała smutno.
-Aj nie przez ciebie...-podeszłem do niej
- Nie? A kto cię namówił do wspinaczki?
-No naprawde nie twoja wina.. Ta ? a kto sie zgodził ?
- Nie ważne kto się zgodził, ważne kto to wymyślił...
-tak ale ja zawsze mogłem sie nie zgodzic...
- Heheh, z tego co zdążyłam się przekonać nie odmówiłbyś...
-nom ... -powiedziałem patrzac sie na podłoge
- Wychowywałam się z chłopakami. Oni po prostu uwielbiają się popisywać. I nigdy nie odmówią kiedy ktoś im rzuca wyzwanie, bo chcą pokazać, że wszystko potrafią.
-może i tak.. ale zazwyczaj to ja byłem ten inny .. ale skoro Jakub jest teraz zajęty to ja musze cos spieprzyc..
- Inny? Ja byłam inna. Byłam pół człowiekiem w świecie nimf... Chłopczycą w świecie piękniś... I jakoś na dobre mi to wyszło.
-a ja własnie nie wiem ..
- Masz jeszcze czas, żeby się dowiedzieć. -Uśmiechnęła się.
-moze i masz racje..
- Na pewno. -Powiedziała patrząc mi w oczy po czym szybko odwróciła wzrok.- To ten... Może chodźmy poszukać pielęgniarki, czy coś? -Dodała.
uśmiechnołem sie
-jasne czemu nie -powiedziałem z uśmiechem na twarzy
- A masz jakiś pomysł gdzie jej szukać?
-ymmm .. kompletnie nie wiem
- No to szkoda, bo ja też nie...
-chyba wytrzymam... lub bede szukac... gdzies tam.. napewno gdzies jest
- Ktoś ci musi to opatrzyć...
-nie jest az tak źle -czułem jakby reka zaraz miała mi odpasc
- Bez żartów. Znajdę pielęgniarkę choćbym miała zapukać do każdych drzwi po kolei!
-ło alez zes sie nastwiła...
- Jakiś problem? Wolisz, żeby ci się tam zakażenie wdało?
-no nie chce.. ale zachowujesz sie jakby to twojego ojca reka byla albo cos..
- Ymmm nigdy w życiu nie widziałam mojego ojca, więc nie mam porównania.
-aj przepraszam-powiedziałem i spósciłem wzrok
- Nic nie szkodzi... Dobra... Idę szukać pielęgniarki. -Powiedziała rozglądając się po korytarzu.
-ja tez pojde ..
Dziewczyna pobiegła przez korytarz i tak jak zapowiedziała, zaczęła pukać w każde drzwi po kolei.
zdzwiwiło mnei to ale ucieszyłem sie ze ktos chce mi pomóc.
Biegała tak od drzwi do drzwi, aż w końcu zawołała radośnie.
- Znalazłam pielęgniarkę!
-o super... -podeszłem do niej.
Weszliśmy do gabinetu pielęgniarki szkolnej.
- Bo ten... Kolega spadł z drzewa... -Powiedziała Leaf do pielęgniarki.
-dobry -ukłoniłem sie do pielęgniarki.
Pielęgniarka zaczęłam opatrywać moją rękę, a Leaf cały czas się temu przyglądała.
reka była cała czerwona od krwi a mnie strasznie szczypała i swedziała.
W pewnym momencie wzrok dziewczyny przeniósł się z mojej ręki w kierunku moich oczu...
troche mnie to zdziwioło ale to było miłe...
Pielęgniarka skończyła opatrunek, a dziewczyna odwróciła wzrok w stronę ziemi i zarumieniła się, potem niepewnie podniosła wzrok i uśmiechnęła się lekko.
-dziekuje .. to co idziemy ?
- Yyyy.... Tak... No... Gdzie?
-nie wiem ale napewno nie wspinac sie na drzewo /-zasmiałem sie
- No to to ja akurat wiem. -Powiedziała i po chwili zaśmiała się cicho.- Ale musisz przyznać, mimo wszystko, że to był bardzo spektakularny upadek.
-hmmm.. no przyznaje...
- No, ale może chodźmy i nie przeszkadzajmy pani pielęgniarce. -Zaśmiała się.
-no dobrze
Wyszliśmy.
- No to co teraz?
-nie wiem myslałem ze ty cos zaproponujesz ... tylko niech sie znowu nie skonczy pielęgniarką-powiedziałem z usmiechem
- Ojj ale nie wiem już co... Ty teraz coś wymyśl.
-raczej nie byłabys zainteresowana
- A skąd wiesz?
-a interesujesz sie gimnastyka .. lub walkami ?
- Yyy nigdy nie próbowałam, ale czasem warto próbować nowych rzeczy.
-tylko zebym nie mósiał z tobą do pielęgniarki zasówac tak jak ty ze mna
- Nie bój się o mnie, moje biedne ciało już tyle przeszło, że byle czym mnie nie zagniesz. Wyobraź sobie ile razy ja spadałam z drzewa jak byłam mała...
-no zapewne dużo.. a wiec chodz na swierze powietrze tam sie najlepiej cwiczy
- Ok.
wyszlismy na dwór znowu
sciagnełem całe moje dodatki czyli skóre itp.
-To co od czegos prostego ?
- No raczej...
-okej -zaczełem od rozciągania się
- Yyyy a tak w ogóle, to mój strój się nadaje? Bo wiesz, ja mam tylko takie...
-Janse...-uśmiechnełem sie miałem banana na twarzy ..
- Ymmm no to ok. -Powiedziała dziewczyna.- Ale, że co ja mam robić?
-rozcągac sie narazie ... rób to co ja ...
- Ok... -Spojrzała na mnie z zaciekawieniem.
zaczełem sie rozciągac tak abym "skozystał " na tym.
Robiła to co ja, nie spuszczając ze mnie wzroku.
-genialnie sobie radzisz...
- Dziękuję. -Powiedziała uśmiechając się.
ja tez sie uśmiechnełem i robiłem inne ćwiczenia.
Dziewczyna powtarzała za mną wszystkie ćwiczenia.
konczyly mi sie juz pomysły na ćwiczenia..
-to co ? zaczynamy ruchy z jakiejs sztuki walki czy chcesz jeszcze cwiczenia
- Spróbować można... Tylko mnie nie zabij.
-ja cie raczej nie wysle do pielęgniarki..
- No mam taką nadzieję.
-spokojnie...-zaczełem robić spokojne ruchy ...
- To też mam powtarzać?
-tak..chyba ze nie chcesz
- Nie no jasne, że chcę. Chętnie zobaczę jak spędzasz czas.
uśmiechnąłem sie do niej.
- No to pokaż co i jak...
-a wiec pierw.. wyciągnij ręke na prost..-tłumaczyłem po trochu
Dziewczyna wyciągnęła rękę, patrząc na mnie.
ja robiłem to coraz inne ruchy .
Dziewczyna robiła to co ja.
- Tylko nie za szybko... -Zaśmiała się.
-dobrze bede robił wolniej
- Dziękuję. -Powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
-prosze..
Spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem na twarzy.
odwzajemniłem uśmiech
- No, to co teraz?
-hmm.. nie wiem .. a co bys teraz chciała ?
- E... Nie mam pojęcia...
-yhym
- Może ty byś coś zaproponował?
-ja czemu ja ?
- Bo twoje pomysły nie prowadzą do pielęgniarki.
-hmmm.. no u ciebie to tylko raz sie zdarzyło..
- I o raz za dużo...
-oj przestań nic sie nie stało
- Niee wcale...
-no nie...
- Przecież widziałam... Ale to w sumie i tak nic w porównaniu z tym co mogło ci się stać gdybyś spadł z wyższej wysokości. -Powiedziała smutno.
-przeciez sie złapałem i tylko reka ucierpiała powiinnas sie cieszyc..
- Cieszę się, że nic więcej ci się nie stało, ale wolę sobie nie wyobrażać co mogło się stać, przez mój głupi pomysł...
-przestań juz...
- No dobrze... Ale i tak nie zmienisz faktu, że to była wina mojego durnego pomysłu. -Powiedziała ze łzami w oczach.
podeszłem do niej i ją przytuliłem
-ale ja Ci juz wybaczyłem ..
Przytuliła się do mnie, kładąc mi głowę na ramieniu.
- Ale ja sobie chyba nigdy nie wybaczę...
-kiedy mi sie zagoi wiec nie ma co płakac..
- Oj, ale... Ale ja nie chciałam...
-czego nie chciałas ?
- No żeby ci się coś stało...
-wiem ... ze nie chciałas
- Bo ja już po prostu jestem taka głupia... Mogłam to przemyśleć, ale nie... Ja cię musiałam zaciągnąć na drzewo...
-nie no spokojnie przezywasz to gorzej odemnei
- No może...
-moze ??? napewno
- Oj no... Bo... Ten... No... Nieważne...
-no mów
- Oj... Nieważne no.
-mów..
- No nie powiem ci o czymś czego jeszcze nie jestem pewna.
-no to powiez i wtedy bedziesz pewna
- Nie mogę ci tego na razie powiedzieć, ok?
-no dobrze...
Spojrzała na mnie z uśmiechem.
- W razie czego dowiesz się pierwszy. -Zaśmiała się.
-hmm.. niech bedzie
- No to świetne. -Uśmiechnęła się.
odwzajemniłem uśmiech
- To co teraz robimy? -Spytała.
-nie wiem... nie mam głowy do tego
- To może po prostu posiedzimy i pogadamy?
-okej niech bedzie
- A więc... O czym? -Zaśmiałam się.
-hm.. zastanawiajac sie to i tak rozmawiamy
- No w sumie tak, ale niezbyt ciekawa ta rozmowa...
-No ... -powiedziałem patrzac na ziemie
- Ja chyba pójdę już do pokoju... -Powiedziała smutno.
-okej nie bede Cie zatrzymywał bo i tak wiem ze bysmy nie mieli o czym rozmawiac..
- Pogadamy jeszcze kiedyś?
-jasne -usemichnełem sie do niej
Uśmiechnęła się w moją stronę, po czy ruszyła w kierunku swojego pokoju.
a ja patrzałem jak odchodzi po chwili poszełem dalej ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz