~Agnes~
Spojrzałam jeszcze raz na obraz, który namalowała wyrocznia...
- Spójrz wyraźnie! To jest człowiek, tu nie ma ludzi.
- Przecież wiesz, że wyrocznia nie maluje zgodnie z wyglądem.
- Może nie zgodnie z wyglądem, ale raczej demona z człowiekiem nie pomyliła. Zrozum mamo, mam dosyć czekania na miłość, która tu nie przyjdzie... Może ty nie jesteś zdolna do takich uczuć, ale dobrze wiesz, że tata kochał... I ja też chcę kochać.
- Twój ojciec nigdy nie pozbierał się po śmierci swojej żony. Chcesz skończyć tak jak on?
- Nie skończę tak... A nawet jeśli, to chcę poczuć smak tej miłości... Tu w podziemiach jej nie ma! A na tym rysunku jest człowiek! - Krzyknęłam po raz ostatni. Wiedziałam, gdzie muszę trafić. Muszę iść tam, gdzie chodzi mój ojciec... Do mojego brata. Tylko tam taka jak ja może żyć w spokoju, a jednocześnie wśród ludzi...
Wzięłam torbę i obrazek i wyszłam, rzucając w stronę matki ostatnie spojrzenie. Wkrótce znalazłam się na ziemi. Był już wieczór, a ja nie bardzo wiedziałam gdzie jestem...
- Jej, zimno tu... -Powiedziałam do siebie. Byłam przyzwyczajona do gorącego, dusznego powietrza, wypełniającego piekła. Zobaczyłam budynek. Weszłam tam i moim oczom ukazał się napis "Sekretariat" widniejący na drzwiach. Weszłam do środka.
- Witam... -Kobieta spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
- A myślałam, ze znam wszystkich ludzi z nadnaturalnymi mocami na całej ziemi... -Powiedziała.
- Być może... Bo ja akurat pochodzę z piekła.
- No cóż... -Podała mi kluczyk do pokoju.- Miłego pobytu w akademii panno...
- Agnes Night. -Powiedziałam i wyszłam.
- Night... -Usłyszałam słowa sekretarki, gdy zamykałam drzwi.
Otworzyłam duże drzwi i moim oczom ukazał się ogromny korytarz.
- Wow... -Powiedziałam do siebie. Rozejrzałam się po korytarzu...- Tyle tu drzwi... Jak mam znaleźć te właściwe? -Spytałam sama siebie i stanęłam tuż za drzwiami oszołomiona ogromem korytarza.
~Bill~
byłem strasznie głodny czułem ze zoadek juz je sam siebie wpadłem na jakąs dziewczyne
-Sorry .. -rzuciłem słowem w jej strone
- Uważaj jak chodzisz...
-a ty bądż milsza to mzoe sie dogadamy
Spojrzała na mnie dziwnie.
-E dobra zacznijmy od nowa jestem Bill..
- Agnes... -Powiedziała niepewnie.
-Co Cie tu sprowadza?-spytałem a ja bylem jeszcze bardziej głodny
- Yyyy... Właśnie miałam iść szukać pokoju...
-moze Cie zaprowadze hę ? ty szybciej tam dotrzesz a ja ...-powiedziałem -szybciej cos zjem -powiedziałem ciszej
- Tak... Byłoby miło... -Powiedziałam niepewnie.
-pokaz numer ..
Pokazała mi kluczyk i spojrzała na wielki korytarz.- I gdzie to jest?
-A ten .. juz Cie zaprowadzam .. -powiedziałem i ruszyłem korytarzem.
Poszła za mną niepewnie rozglądając się po korytarzu.
-oke tu jest pokój -wzkazałem na drzwi ..
- Dzięki... -Powiedziała i niepewnie złapała za klamkę...
-to narazie ..-powiedzialem i poszedłem znowu w strone stołowki
~Agnes~
Weszłam do pokoju i zaczęłam się rozpakowywać. Powiesiłam nad łóżkiem obrazek wyroczni i usiadłam na łóżku wpatrując się w obrazek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz