poniedziałek, 24 marca 2014

tu i tam

~Juki~

zostawiłam Margaret gdzies tam wiec ona zwiedzała sama
bawilam sie scyzorykiem ktory zabralam mezczyznie ktory jeszcze kilka godzin temu zyl.
szła prosto i wpadłam na kogos
-Co jest kur... -mialam dokonczyc ale nie zrobilam de tego
-moze uwazaj jak chodzisz co ?-rzucilam złowrogie spojrzenie osobie ktora na mnie wpadla
- Ta... A może ty uważaj? -Odpowiedział wysoki, ciemnowłosy chłopak.
-To ja sobie ide prosto przed siebie a ty mi stajesz na drodze -musiałam patrzec w gore aby wysyłac mu złowrokie zpojrzenia
- A teraz zamierzasz mnie za to zabić wzrokiem, tak? -Zaśmiał się chłopak.
-Nie ... chce abys ustapił i dał mi przejsc .
- Bardzo proszę. -Przesunął się.
- nie mozna bylo tak od razu.  ? - spytalam i juz mialas zamiar iść dalej
- Nie, nie można było.
Odwrocilam sie do niego i podeszlam
- a jednak to zrobiłeś - powiedzialam wkurzonym glisem patrzac mu w oczy
- No widzisz... Magia. -Powiedział, widać było po nim, że zaczynał się denerwować.
-spadaj . - powiedzialam po czym odwrocilam sie  i ruszylam pewnym wolnym krokiem
- Bardzo chętnie. -Powiedział i ruszył w stronę w którą poprzednio szedł.
szedlam jeszcze kawalen po czym zrobiło mi się slabi opuscilam scyzoryk i upadlam na ziemie

~John~
Odwróciłem się bo usłyszałem coś dziwnego. Zobaczyłem jak dziewczyna upada. Podbiegłem do niej.
- Halo? Nic ci nie jest? -Spytałem kiedy byłem obok niej.
dziewczyna miala otwarte oczy ale nie ruszala sie
Klęknąłem obok niej.
- Słyszysz mnie?
dziewczyna rozgladala się panicznie
- tak - powiedziala tak cicho ze sama siebie nie uslyszala
- Biegnę po pielęgniarkę. -Powiedział. Po kilku minutach wróciłem z pielęgniarką.
pielegniarka ukleknela przed dziewczyna i sprawdziła pare rzeczy.
- pomóż mi ja zaniesc do mojego gabinetu .
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do gabinetu pielęgniarki
- okej poloz ja tu.-wskazala na lozko po czym podeszla do blatu
Położyłem dziewczynę na łóżku.
- okej Dziękuję . - odwrocila sie podeszla i usiadla na krzesle kolo dziewczyny
- Mogę jakoś pomóc? Czy mam wyjść?
- jak chcesz . -pielegniarka usmiechnela sie do mnie
- ale poprostu jest osłabiona.
- Czyli... Co mam robić? -Spytałem zdezorientowany.
- mozesz przyniesc jej cos do jedzenia . Z tegi co widzę nie jadla od 4 dni.
- Jasne. -Poszedłem do stołówki. Jakieś 10 minut później byłem już z powrotem z ciepłą zupą.
dziewczyna oprzytomniala i siedziala na lozku skulona
- Dasz radę jeść sama, czy ci pomóc? -Uśmiechnąłem się ciepło do dziewczyny i usiadłem obok niej.
Juki popatrzala na zupe.
- mysle ze mama mnie nauczyła jesc samej.
- Już się nie denerwuj, chciałem dobrze. -Podałem jej miskę.
Wziela miske i nie pewnie zaczela jesc
- jak skonczysz to masz tu wode i idz sie przewietrzyć - pielegniarka usmiechnela sie szeroko po czym usiadla ptzy biurku
Siedziałem przy dziewczynie, rozglądając się po  gabinecie.
Poparzyla sie w jezyk przy czym rozlala troche na siebie
- shit - powiedziala sama do siebie
- Nic ci nie jest? Może jednak pomogę? -Uśmiechnąłem się do niej.
- potrzymaj - podala mi gwałtownie miske . Wstala i chusteczkami próbowała wyczyscic plame
Siedziałem trzymając miskę z zupą.
kiedy stwiedmrdzila ze tak jej to nic nie da  usidla na lozku i wziela miske
- To smacznego...
- nie.. w sumie to sie na jadlam - oddala mi pol pełna miske zupy
- Aha... Bo takim sytym posiłku pewnie niedługo znowu wylądujesz na ziemi.
- mhm.. - powiedziala ignorujaco . Wziela butelkę wody i wyszła z gabinetu
Poszedłem za nią.
szla przedemna szybkim krokiem kierujac sie na ogród.
Szedłem za nią trzymając się trochę z tyłu.
wyszła na ogrod po czym napila sie wody
Stanąłem przy wyjściu do ogrodu i co jakiś czas spoglądałem na nią.
nie odwracajac się powiedziala
- dzieki za pomoc
- Nie ma za co.
weszla dalej w ogrod
Poszedłem za nią.
- Nie śledzę cię, tylko pilnuję, żebyś nie umarła w ogrodzie. -Zaśmiałem się.
- wiem ze nie sledzisz. Jestes zbyt glosny - dziewczyna sie odwrocila i lekko usmiechnela
- Mógłbym być ciszej, ale nie ma sensu.
Popatrzala na mnie napila sie i poszła dalej.
Nadal szedłem za nią.
usiadla pod drzewem
Stanąłem kawałek dalej.
Bawila sie butelka wody nic nie mówiąc
po czyn rzucila nią we mnie
- ale mnie nosi - wstala i zaczela chodzic w kółko
Popatrzyłem na nią zdziwiony.
- masz papierosa ? - spytala patrzac na mnie
- Nie nie mam. -Odpowiedziałem.
złąpała mnie za  koszulke szarpiąc
-Czemu ?
- Bo nie palę. -Odsunąłem się od niej.
-a znasz kogos kto pali? kto ma nikotyne ?
____________
kto podejmie sie wyzwania i zmierzy sie z JUKI ktora ma noz w rece xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz