~Jack~
Nadszedł dzień pogrzebu... Wszystko dookoła zdawało się oddawać atmosferę żałoby. Zostałem na świecie całkiem sam... Nie miałem żadnej rodziny, nie wiedziałem nic o moim ojcu... Byłem po prostu sam... Nikomu niepotrzebny.
Po pogrzebie wszyscy rozeszli się do domów, tylko ja zostałem na cmentarzu. Nad grobem mojej matki... Przecież była jeszcze taka młoda...
Policja wciąż szukała mordercy, jednak było już praktycznie pewne, że nikogo nie znajdą. Nie było żadnych dowodów, ani świadków.
Ja nie byłem ciekawy, kto zabił, nie chciałem wiedzieć dlaczego. To było już za mną, nikt tego nie zmieni. Zostałem sam na świecie... Co mi da wiedza, dlaczego ten człowiek to zrobił? Kompletnie nic. Niczego nie zmieni.
Stałem i patrzyłem na płytę nagrobka. W pewnym momencie dosłownie znikąd pojawiła się mała karteczka, która upadła tuż przede mną. Podniosłem ją i przyjrzałem się jej dokładnie. Była to wizytówka "Niezwykłej Akademii".
Postanowiłem zobaczyć o co chodzi, w końcu i tak nie miałem żadnego konkretnego celu.
Udałem się do domu, spakowałem i pojechałem do akademii.
Kiedy znalazłem się przed budynkiem wydawał się zdecydowanie za mały jak na szkołę. Wszedłem do środka i przeszedłem przez drzwi z napisem "Sekretariat".
Siedząca tam kobieta znała mnie z niewiadomych źródeł i nie zadając żadnych pytań podała mi klucz do pokoju, kiedy jednak znalazłem się w korytarzu akademika nie mogłem pojąć jego ogromu, a co ważniejsze, nie miałem pojęcia, którędy do mojego pokoju.
zobaczyłem w dziewczynę w meskiej koszulce trzymajaca sukienke
-O dzień Dobry -usmiechneła sie szeroko
- Dzień dobry... -Odpowiedziałem niepewnie.
-Nowy ? -stanela naprzeciwko
- Tak...
-gdzie masz pokoj ?-spytała usmiechnieta
- Nie mam pojęcia...
-pokaz klucz -wystawila reke
Pokazałem jej klucz.
- Mogłabyś mnie tam zaprowadzić?
-AH tak jasne.-wzieła klucz i w podskokach pobiegla w strone mojego pokoju
Niedługo potem byliśmy pod drzwiami mojego pokoju.
- Dziękuję.
-Alez prosze. Nicola jestem.-smiechneła sie zyczliwie
- Jack. -Odpowiedziałem i również lekko się do niej uśmiechnąłem.
-chcesz odpoczac czy oprowadzic cie po akademi ?
- Ymmm... A nie masz nic ciekawszego do roboty?
-Emm .. w sumie ... to nie.-popatrzala na swoja sukienke ktora trzymala w rece
- A nie zamierzasz się ubrać? -Spytałem w końcu, choć to pytanie męczyło mnie od dawna.
popatrzala na siebie.
-raczej nie bo sukienka jest brudna
- Ahaa... -Zdziwiłem się.
-jesli przeszkadza Ci to to moge sie szybko pojsc przebrac -usmiechneła sie szeroko
- Byłbym wdzięczny. -Zaśmiałem się.
-okej -usmiechneła sie a po chwili wrocila ubrana -to co chcesz pierw zobaczyc ?
- Hmmm... Nie wiem nawet co tu jest.
-to chodz -dziewczyna znow podkakujac mowila do mnie- pierw pokaze gdzie stołowka ...
- Dobrze...
- jakie masz moce ? - spytala
- Potrafię zaglądać w ludzką podświadomość.
-oo - dziewczyna podskoczyla .- tu jest salon z czego co widzisz wiesz do czego służy
- No tak... Fajny.
Poszlismy dalej
- tu siłownia i basen
- Aha...
- widze zainteresowany - zasniala się
- Jestem trochę zmęczony...
- to chodz odprowadze cie - zaproponowala dziewczyna pelna Energii
- Dziękuję.
dziewczyna odprowadzila mnie pod pokój
- do zobaczenia - Uśmiechnęła się do mnie
- Do zobaczenia. -Wszedłem do pokoju.
_________________________
Pomóżcie ktoś sierocie ;c xD
Nieeee tylko nie Nicola ! xD
hahaa a jednak xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz