obudziłem się nie patrzac ktora jest godzina. ubrałem sie i wyszedłem szybko z pokoju.
zamyslony szedłem przed siebie.
Kiedy przechadzałem się po korytarzu, zobaczyłem Agnes, która właśnie wychodziła z pokoju.
nie byłem pewny czy do niej podejsc czy tez nie. wiec szedłem przed siebie.
Poczułem na sobie jej wzrok, ale nie podchodziła.
przystanełem z opuszczoną głowa i katem oka popatrzalem na nią
W końcu dziewczyna podeszła do mnie, niepewnie na mnie spoglądając.
- Cześć. -Powiedziała cicho.
-Hej -odpowiedziałem pewniej niz ona
- Jak ci idzie zapoznawanie się ze szkołą?
-jest coraz lepiej -usmiechnełem sie w sumie sam do siebie
nie byłem pewny czy do niej podejsc czy tez nie. wiec szedłem przed siebie.
Poczułem na sobie jej wzrok, ale nie podchodziła.
przystanełem z opuszczoną głowa i katem oka popatrzalem na nią
W końcu dziewczyna podeszła do mnie, niepewnie na mnie spoglądając.
- Cześć. -Powiedziała cicho.
-Hej -odpowiedziałem pewniej niz ona
- Jak ci idzie zapoznawanie się ze szkołą?
-jest coraz lepiej -usmiechnełem sie w sumie sam do siebie
- To dobrze...
-znowu smutna ?
- Hmmm... To nie tak... Po prostu jestem trochę... Zagubiona. Ale tak to bywa kiedy się znajduje w obcym świecie, z obcymi ludźmi...
-Ej bedzie dobrze. idziemy sie przejsc ?
- Jasne, chętnie się przejdę.
- to gdzie idziemy ? - usmiechnelem sie do niej
- Hmmm... Nie wiem. Gdziekolwiek...
Obiolem ja
- to chodz na ogrod .
- No okay. -Uśmiechnęła się lekko i poszliśmy do ogrodu.
- jak sie czujesz?
- Ymmm... Dobrze... Czemu pytasz?
-z grzecznosci - usmiechnelem sie do niej patrzac jej w oczy
- Ach... Rozumiem. -Zaśmiałam się.
patrzyłem jej w oczy
Zarumieniła się i opuściła wzrok.
-usiadziemy ? - zapytalem wciąż się patrzac na nia
- Jasne.
wskazalem na lawke i czekalem az pierwsza usiadzie.
Dziewczyna usiadła na ławce.
A ja usiadlem obok niej
- Więc... Co u ciebie?
-Wszystko w porządku - patrzalem jej w oczy
Odwróciła wzrok.
widzac ze sie peszy tez odwrocil wzrok i patrzal przed siebie
- jak spalas . Jesli w ogóle
- Hmmm... Krótko. Nie mogłam zasnąć... Ale dobrze.
poprawiajac sie niechcacy delikatnie przejechałem reka po jej ramieniu.
Spojrzała na mnie a potem znów odwróciła wzrok.
- o czym chcesz porozmawiać ?
- Nie mam pojęcia.
zniw patrzalem jej w oczy
- Hmmm masz ładne oczy - usmiechnełem sie di niej
- Aaaa! Przestań!
- co mam zaprzestac ?- patrzac na nia usniechalem się
- Masz przestać patrzeć mi w oczy!
- ok . Pod jednym warunkiem. Powiesz mi dlaczego mam zaprzestac .
- Bo... Bo ja się wtedy tak dziwnie czuję... -Powiedziała cicho.
-jak ?
- Nie umiem tego opisać...
-no okej nie mecze
- Nie męczysz tylko... To takie dziwne.
-co jest dziwne. tez sie czuje dziwnie bo albo jestes smutna kiedy mnie widzisz lub cos sie stalo.
- Nie jestem smutna. Ja po prostu tego wszystkiego nie rozumiem!
-moze moge Ci jakos pomoc ?
- Nie... Chyba nie.
-no okej. ale jak cos to mow
- Dobrze... A... Możesz mnie przytulić?
-oczywiscie -odwrociłem sie i reka przyciagnełem ja do siebie przytulając
Przytuliła się do mnie.
- Dziękuję.
przytilajac ja nic nie mowilem
- Nie czytałeś mi w myślach, prawda?
-nie -powiedziałem -po co miałbym to robic ?
- Nie wiem... Żeby się dowiedzieć, dlaczego się tak zachowuję...?
-nie jestem taki. jesli bedziesz chciala sama mi to powiesz.
- Wiesz... Polubiłam cię.
-to źle ? -spytałem patrzac na nią
- Nie wiem... To zależy.
-od czego ?
- Czy ty mnie lubisz.
-a przytulałbym cie teraz gdybym nie lubiał ?
- Hmmm... No nie wiem... Nie znam się na ludziach...
-no to.. powiem wprost. Tak lubie Cię
Odsunęła się ode mnie.
- Coś nie tak? -Spytałem.
- Nie... Po prostu troszkę się boję...
-ale czego ?
- Że cię za mocno przytulę... Mogłabym ci niechcący połamać żebra...
przez chwile nic nie mowiłem
-wytrzymam.-usmiechnełem się po chwili
- Nie rozumiesz... Demony są 5 razy silniejsze od przeciętnego człowieka.
-jesli nawet połamiesz. Bede wiedział ze niechcący.-zasmiałęm sie
Dziewczyna również się zaśmiała. Spojrzała na mnie. Tym razem sama skierowała spojrzenie na moje oczy i lekko się uśmiechnęła.
odwzajemniłem uśmiech
- W sumie to nawet miłe uczucie. -Powiedziała po chwili.
usmiechnełem sie i opusciłem wzrok patrzac na jej rece
-to chyba dobrze co ?
- Chyba...
wziełem jej reke po czym popatrzałem jej w oczy
-Nie chce Cie skrzywdzic
Dziewczyna miała w oczach łzy.
- Nie rozumiesz jakie to jest dla mnie ważne...
-Ej nie płacz -przytuliłem ją mocno - chcesz o tym porozmawiac ?
Przytuliła się do mnie delikatnie.
- Mogę ci zaufać, prawda?
-oczywiscie ze tak -przybliżeniem ja do siebie
- W piekle jest wyrocznia... I ona przewidziała, że zakocham się w człowieku. W piekle nie ma czegoś takiego jak miłość, co nie znaczy, że nie możemy kochać... Ale jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby demon zakochał się w innym demonie, a ponieważ mało kto wychodzi z piekła to zwykle nie kochamy. Moja mama nie chciała żeby wyszła z piekła ale wiedziała, że to dla mnie ważne... Mój ojciec też był kiedyś zakochany w człowieku... Tyle, że ona umarła no ale to już inna historia... W każdym razie... Moja matka dała mi rok na ziemi. Jeśli przez ten rok nie znajdę tej mojej prawdziwej miłości, to wrócę do piekła i zostanę żoną Lucyfera, bo ostatnia mu umarła, a to jest jedyny całkowicie nieśmiertelny demon. My umieramy po kilku tysiącach lat, a on nigdy... I spodobałam mu się... Ale ja nie chcę z nim być. Chcę się zakochać. Chcę być szczęśliwa... -Rozpłakała się.
siedziałem w ciszy przytulajac ją i ocierajac łzy
-ej spokojnie.nie płacz bo sie nie zrecznie czuje -powiedziałem wstajac i ciagnac ja ze sobą tak abysmy stali przytuleni
- Przepraszam... Po prostu... Od tego zależy całe moje życie. Bardzo mi zależy...
-nie przepraszaj. -przytuliłem ja mocniej
- Jesteś na prawdę wyjątkowy. -Powiedziała cicho.
-moze i jestem -odpowiedziałem szeptem
Dziewczyna przestała płakać. Stała cicho, tuląc się do mnie.
-juz lepiej ?
- Tak. Dziękuję.
-nie masz za co dziekowac
- Mam za co.
popatrzałem na nią pytajaco
- Nie zrozumiesz...
-skad wiesz ?
- Po prostu wiem...
-no okej nie zmuszam
- To miłe z twojej strony, że do niczego mnie nie zmuszasz, mimo, że na pewno chciałbyś wiedzieć. I mimo, że możesz, to nie czytasz mi w myślach. Dziękuję ci za to.
-pewnie jestem badzo ciekawy. ale kazdy ma swoje sekrety tez niechciałbym aby ktos mi czytal w myslach
- Muszę już iść... -Powiedziała po chwili ciszy.
-No... dobrze -powiedziałem troche zaskoczony -odprowadzic Cię ?
- Byłoby miło.
-okej to chodz... a gdzie dokladnie musisz isc ?-spytałem obejmujac ją
- Do... pokoju. -Odpowiedziała.
usmiechnełem sie sam do siebie
-no okej to chodź
Szliśmy, nie rozmawiając. Niedługo później stanęliśmy pod drzwiami jej pokoju.
- Do zobaczenia. -Powiedziała, patrząc mi w oczy. Pocałowała mnie w policzek i opuściła wzrok.
-Pa -złapałem ja w tali przyciagnełem po czym rowniez pocałowałem tyle ze w usta
Zarumieniła się i uśmiechnęła.
- Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy.
nie majac pojecia ze ciagle ja obojmuje w tali odpowiedziałem usmiechajac sie
-ja rowniez
Dziewczyna delikatnie mnie pocałowała, po czym zniknęła za drzwiami swojego pokoju.
-o rany-powiedziałem sam do siebie po czym poszedłem do pokoju rozmyslając o tym co sie przed chwilą stało.
-znowu smutna ?
- Hmmm... To nie tak... Po prostu jestem trochę... Zagubiona. Ale tak to bywa kiedy się znajduje w obcym świecie, z obcymi ludźmi...
-Ej bedzie dobrze. idziemy sie przejsc ?
- Jasne, chętnie się przejdę.
- to gdzie idziemy ? - usmiechnelem sie do niej
- Hmmm... Nie wiem. Gdziekolwiek...
Obiolem ja
- to chodz na ogrod .
- No okay. -Uśmiechnęła się lekko i poszliśmy do ogrodu.
- jak sie czujesz?
- Ymmm... Dobrze... Czemu pytasz?
-z grzecznosci - usmiechnelem sie do niej patrzac jej w oczy
- Ach... Rozumiem. -Zaśmiałam się.
patrzyłem jej w oczy
Zarumieniła się i opuściła wzrok.
-usiadziemy ? - zapytalem wciąż się patrzac na nia
- Jasne.
wskazalem na lawke i czekalem az pierwsza usiadzie.
Dziewczyna usiadła na ławce.
A ja usiadlem obok niej
- Więc... Co u ciebie?
-Wszystko w porządku - patrzalem jej w oczy
Odwróciła wzrok.
widzac ze sie peszy tez odwrocil wzrok i patrzal przed siebie
- jak spalas . Jesli w ogóle
- Hmmm... Krótko. Nie mogłam zasnąć... Ale dobrze.
poprawiajac sie niechcacy delikatnie przejechałem reka po jej ramieniu.
Spojrzała na mnie a potem znów odwróciła wzrok.
- o czym chcesz porozmawiać ?
- Nie mam pojęcia.
zniw patrzalem jej w oczy
- Hmmm masz ładne oczy - usmiechnełem sie di niej
- Aaaa! Przestań!
- co mam zaprzestac ?- patrzac na nia usniechalem się
- Masz przestać patrzeć mi w oczy!
- ok . Pod jednym warunkiem. Powiesz mi dlaczego mam zaprzestac .
- Bo... Bo ja się wtedy tak dziwnie czuję... -Powiedziała cicho.
-jak ?
- Nie umiem tego opisać...
-no okej nie mecze
- Nie męczysz tylko... To takie dziwne.
-co jest dziwne. tez sie czuje dziwnie bo albo jestes smutna kiedy mnie widzisz lub cos sie stalo.
- Nie jestem smutna. Ja po prostu tego wszystkiego nie rozumiem!
-moze moge Ci jakos pomoc ?
- Nie... Chyba nie.
-no okej. ale jak cos to mow
- Dobrze... A... Możesz mnie przytulić?
-oczywiscie -odwrociłem sie i reka przyciagnełem ja do siebie przytulając
Przytuliła się do mnie.
- Dziękuję.
przytilajac ja nic nie mowilem
- Nie czytałeś mi w myślach, prawda?
-nie -powiedziałem -po co miałbym to robic ?
- Nie wiem... Żeby się dowiedzieć, dlaczego się tak zachowuję...?
-nie jestem taki. jesli bedziesz chciala sama mi to powiesz.
- Wiesz... Polubiłam cię.
-to źle ? -spytałem patrzac na nią
- Nie wiem... To zależy.
-od czego ?
- Czy ty mnie lubisz.
-a przytulałbym cie teraz gdybym nie lubiał ?
- Hmmm... No nie wiem... Nie znam się na ludziach...
-no to.. powiem wprost. Tak lubie Cię
Odsunęła się ode mnie.
- Coś nie tak? -Spytałem.
- Nie... Po prostu troszkę się boję...
-ale czego ?
- Że cię za mocno przytulę... Mogłabym ci niechcący połamać żebra...
przez chwile nic nie mowiłem
-wytrzymam.-usmiechnełem się po chwili
- Nie rozumiesz... Demony są 5 razy silniejsze od przeciętnego człowieka.
-jesli nawet połamiesz. Bede wiedział ze niechcący.-zasmiałęm sie
Dziewczyna również się zaśmiała. Spojrzała na mnie. Tym razem sama skierowała spojrzenie na moje oczy i lekko się uśmiechnęła.
odwzajemniłem uśmiech
- W sumie to nawet miłe uczucie. -Powiedziała po chwili.
usmiechnełem sie i opusciłem wzrok patrzac na jej rece
-to chyba dobrze co ?
- Chyba...
wziełem jej reke po czym popatrzałem jej w oczy
-Nie chce Cie skrzywdzic
Dziewczyna miała w oczach łzy.
- Nie rozumiesz jakie to jest dla mnie ważne...
-Ej nie płacz -przytuliłem ją mocno - chcesz o tym porozmawiac ?
Przytuliła się do mnie delikatnie.
- Mogę ci zaufać, prawda?
-oczywiscie ze tak -przybliżeniem ja do siebie
- W piekle jest wyrocznia... I ona przewidziała, że zakocham się w człowieku. W piekle nie ma czegoś takiego jak miłość, co nie znaczy, że nie możemy kochać... Ale jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby demon zakochał się w innym demonie, a ponieważ mało kto wychodzi z piekła to zwykle nie kochamy. Moja mama nie chciała żeby wyszła z piekła ale wiedziała, że to dla mnie ważne... Mój ojciec też był kiedyś zakochany w człowieku... Tyle, że ona umarła no ale to już inna historia... W każdym razie... Moja matka dała mi rok na ziemi. Jeśli przez ten rok nie znajdę tej mojej prawdziwej miłości, to wrócę do piekła i zostanę żoną Lucyfera, bo ostatnia mu umarła, a to jest jedyny całkowicie nieśmiertelny demon. My umieramy po kilku tysiącach lat, a on nigdy... I spodobałam mu się... Ale ja nie chcę z nim być. Chcę się zakochać. Chcę być szczęśliwa... -Rozpłakała się.
siedziałem w ciszy przytulajac ją i ocierajac łzy
-ej spokojnie.nie płacz bo sie nie zrecznie czuje -powiedziałem wstajac i ciagnac ja ze sobą tak abysmy stali przytuleni
- Przepraszam... Po prostu... Od tego zależy całe moje życie. Bardzo mi zależy...
-nie przepraszaj. -przytuliłem ja mocniej
- Jesteś na prawdę wyjątkowy. -Powiedziała cicho.
-moze i jestem -odpowiedziałem szeptem
Dziewczyna przestała płakać. Stała cicho, tuląc się do mnie.
-juz lepiej ?
- Tak. Dziękuję.
-nie masz za co dziekowac
- Mam za co.
popatrzałem na nią pytajaco
- Nie zrozumiesz...
-skad wiesz ?
- Po prostu wiem...
-no okej nie zmuszam
- To miłe z twojej strony, że do niczego mnie nie zmuszasz, mimo, że na pewno chciałbyś wiedzieć. I mimo, że możesz, to nie czytasz mi w myślach. Dziękuję ci za to.
-pewnie jestem badzo ciekawy. ale kazdy ma swoje sekrety tez niechciałbym aby ktos mi czytal w myslach
- Muszę już iść... -Powiedziała po chwili ciszy.
-No... dobrze -powiedziałem troche zaskoczony -odprowadzic Cię ?
- Byłoby miło.
-okej to chodz... a gdzie dokladnie musisz isc ?-spytałem obejmujac ją
- Do... pokoju. -Odpowiedziała.
usmiechnełem sie sam do siebie
-no okej to chodź
Szliśmy, nie rozmawiając. Niedługo później stanęliśmy pod drzwiami jej pokoju.
- Do zobaczenia. -Powiedziała, patrząc mi w oczy. Pocałowała mnie w policzek i opuściła wzrok.
-Pa -złapałem ja w tali przyciagnełem po czym rowniez pocałowałem tyle ze w usta
Zarumieniła się i uśmiechnęła.
- Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy.
nie majac pojecia ze ciagle ja obojmuje w tali odpowiedziałem usmiechajac sie
-ja rowniez
Dziewczyna delikatnie mnie pocałowała, po czym zniknęła za drzwiami swojego pokoju.
-o rany-powiedziałem sam do siebie po czym poszedłem do pokoju rozmyslając o tym co sie przed chwilą stało.
_____________
nananana .. licze na to ze Agnes na niego wpadnie ^^
No jasne, że tak xD
No jasne, że tak xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz