~Nicola~
kiedy wstałam zauwazyłam cos dziwnego
nie wiem czemu ale reke mialam cala we krwi...
krzyknełam na cały pokoj załozyłam bluze i wybiegłam z pokoju na dwor
-Co jest ...-widziałam zyły krew mieso z mojej reki .. byłąm coraz bardziej wystraszona probowałąm saba siebie wyleczyc ale cos sie nei udało
-Aaaaa..-krzyknełam bo reka zaczeła bolec miałam jzu łzy w oczach czułąm sie jakby ktos mi zaczał reke jesc..
-Aaaaa no co jest ... czemu nie moge sie sama wyleczyc... ? -nagle usłyszałam ze ktos idzie schowałąm reke w rekach i probowałam udawac ze nic sie nie stało
~Matt~
Słyszałem hałas. Wyszedłem z pokoju i udałem się na dwór, skąd dobiegał. Zobaczyłem roztrzęsioną Nicolę. Podszedłem do niej.
- Co się dzieje? -Spytałem zdziwiony i przestraszony.
patrzala sie na mnie przerazonym wzrokeim
-nic -sposcila wzrok
- Słyszałem krzyki...
-moze to ktos inny ja .. -popatrzala na reke -wyszlam sie wywietrzyc
- Jasne, jasne... Chyba zapominasz, że jestem w połowie wilkiem i mam bardziej wyostrzone zmysły. -Spojrzałem na jej rękę, a potem na jej twarz.
-nie nie zapominam-mowila zciszonym glosem i jakby z zacisnietymi zebami
- To chyba powinnaś wiedzieć, że potrafię poznać twój głos z takiej odległości. Pokaż mi ręce.
-po co ? -spytała
- Jeśli tak jak twierdzisz nic się nie stało, to chyba możesz pokazać, prawda?
-prawda.. ale -chwile sie zastanawiajac odpowiedziala -bedzie mi ziomno jak sciagne bluze...
- Wystarczy, że podwiniesz rękawy.
podwineła jeden rekaw
-widzisz nic nie ma... -powiedziala
- A teraz drugi.
-tam tez nic pewnie nie ma...
- W takim razie pokaż.
przełkneła śline
- a jak nawet sie cos tam znajduje to co ?
- Nie wiem co, więc nie mogę przewidzieć swojej reakcji. Pokaż.
podwineła rekaw.
Popatrzyłem na jej rękę... Byłem przerażony.
- Co... Co ci się stało?!
-nie wiem wstałam i moja reka wygladała tak -zaczełą płakac
- Nie płacz... -Powiedziałem smutno.- Musisz z tym iść do pielęgniarki.
popatrzała na mnie zapłakanymi oczami...
-boli.. strasznie..
Patrzyłem na nią nie wiedząc co robić. Nie mogłem znieść widoku jej łez. Podszedłem do niej bliżej i objąłem ją.
- Nie płacz już... -Powiedziałem.- Pójdę z tobą do pielęgniarki. Ona ci na pewno pomoże.- Puściłem ją.
zacisneła zeby i popatrzała w niebo
-Aaaaaaa....
- Nicole... Chodź... -Powiedziałem niepewnie, patrząc na nią z przerażeniem.
upadła na ziemie.
Przykucnąłem przy niej.
- Nicole, co się dzieje?? -Patrzałem na nią przerażony. Nie wiedziałem jak jej pomóc.
oddychała ciezko i trzyłama sie za reke
-pojdz po pielegniarke -powiedziala z zacisnietymi zebami
- Nie zostawię cię tu. -Powiedziałem. Wziąłem ją na ręce i szybko poszedłem do gabinetu pielęgniarki. Zapukałem do drzwi kolanem. Pielęgniarka otworzyła. Wniosłem Nicolę do środka i położyłem na tym niby łóżku w gabinecie.
Nicola sie zwineła zaciskajac pięść. Stałem obok niej. Pielęgniarka przyglądała się jej chwilę.
- Będzie dobrze. -Szepnąłem do Nicoli. Potem pielęgniarka kazała mi się odsunąć i zaczęła zajmować się Nicolą.
po chwili Nicola sie uspokoiła.
Przyglądałem się uważnie Nicoli.
- I co? -Spytałem pielęgniarki.
-wyjdzie ale moze zostac mała blizna.
Podszedłem znów do Nicoli. Powoli przestawałem się bać.
- Już wszystko dobrze... -Powiedziałem do dziewczyny.
popatrzała na mnie
- Lepiej już się czujesz? -Spytałem z troską.
-juz tak.
- To dobrze. Martwiłem się o ciebie.
-to miłe
- Ona ma tu zostać, czy może iść? -Spytałem pielęgniarki.
-moze isc ale neich jutro przyjdzie jeszcze raz
- Dziękuję. -Powiedziałem pielęgniarce, po czym zwróciłem się do Nicoli.- Odprowadzę cię do pokoju.
-dobrze
Pomogłem jej wstać i powoli poszedłem do drzwi gabinetu.
-dziekuje
- Nie ma za co. -Uśmiechnąłem się i otworzyłem jej drzwi.
usmiechneła sie lekko i przeszłą przez dzwi.
Poszedłem z nią w stronę jej pokoju.
Po chwili doszlismy.
- Odpocznij... Nie będę ci przeszkadzał.
-Matt. jeszcze raz dziekuje .. pewnie gdyby nie ty lezałabym teraz na dworze.
- Nie ma za co. Cieszę się, że mogłem ci pomóc.
pocałowała mnie namietnie i weszła do pokoju.
Przez chwilę stałem zszokowany pod drzwiami. Potem uśmiechnąłem się lekko i poszedłem do swojego pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz