sobota, 31 sierpnia 2013

Nowa historia

   ~Max~
Leżałem na łóżku w domu dziecka. Było wcześnie, wszyscy jeszcze spali. Wschodzące słońce delikatnie rozświetlało pomieszczenie, w którym się znajdowałem. Sen, który mi się przyśnił nie dawał mi spokoju. Chciałem sięgnąć po notes by go zapisać, ale gdybym wstał, mógłbym kogoś obudzić... Patrzyłem na notes, który nagle podniósł się ze stolika. "Co do...?" -powiedziałem sobie w myślach. Nagle notes zaczął się do mnie przybliżać. Pomyślałem, że pewnie znowu zasnąłem i to wszystko mi się śni. Po chwili zeszyt upadł na moje łóżko, spojrzałem na długopis, jednak nie chciał się podnieść. Skupiłem się na jego widoku i... Podniósł się. Wystraszyłem się. Długopisu upadł na ziemię. Leżący na sąsiadującym łóżku chłopak obrócił się na drugi bok. Ponownie skupiłem się na długopisie i tym razem przedmiot "przyleciał" do mnie. Nie rozumiejąc co się dzieje zapisałem w notesie swój sen, a następnie zacząłem opisywać dziwny początek dnia. Gdy już kończyłem jedna z pracowniczek ośrodka przyszła nas obudzić. Wszyscy poderwali się z łóżek i jak najszybciej zaczęli się przebierać, by zdążyć na śniadanie. Dokończyłem zapiski, schowałem notes pod poduszę i również zacząłem się ubierać.
Na śniadanie dotarłem jako jeden z ostatnich i niewiele mi zostało. Zjadłem więc dwa kawałki chleba z białym serem... Najlepsze potrawy znajdowały się już na czyichś talerzach. Razem z pozostałymi chłopakami w moim wieku wyszliśmy do szkoły. Szedłem na samym końcu, gdy nagle tuż przede mną upadła karteczka. Wziąłem ją i niespostrzeżenie oddaliłem się od grupy. Ukryłem się w jakimś zaułku. Przeczytałem dokładnie wizytówkę akademii. Siedziałem tam do czasu gdy skończyły się lekcje. Jak najciszej mogłem udałem się za pozostałymi do sierocińca. Kiedy byliśmy już tuż przy ośrodku podszedłem bliżej, na szczęście nikt nie zwrócił na mnie uwagi.
Po obiedzie zacząłem się pakować, starałem się robić to tak, by nikt nie zwrócił uwagi i udało mi się. Brak przyjaciół czy choćby kolegów bywa przydatny. Spakowałem się i czekałem do wieczora. Na szczęście moje łóżko znajdowało się tuż pod oknem. Uchyliłem je lekko, by otwierając je w nocy nie narobić hałasu. Wieczorem przebrałem się w czarne, dresowe spodnie i luźną, grafitową koszulkę. Bluzę od kompletu do spodni schowałem pod kołdrą. Na koniec spakowałem notes spod poduszki, a plecak schowałem pod łóżko. W końcu - jak pozostali położyłem się do łóżka, jednak nie zamierzałem zasnąć. Około pierwszej w nocy, najciszej jak potrafiłem sięgnąłem po plecak, chwyciłem bluzę w rękę i cichutko rozchyliłem okno. Wyskoczyłem przez nie i po cichu zacząłem oddalać się od sierocińca. Gdy byłem już dość daleko, by nikt mnie nie usłyszał zacząłem biec. Biegłem tak długo, aż się zmęczyłem - po prostu po to by się oddalić.
Całą noc szedłem w kierunku miejscowości zapisanej na wizytówce. Nie miałem pieniędzy by pojechać tam pociągiem... Nad ranem doszedłem do rzeki. Przeszedłem przez nią i wyczerpany runąłem na ziemię. Byłem cały przemoczony i zmęczony, a do akademii wciąż było daleko. Przespałem tak około 3 godziny... Zawsze coś. Wstałem i powoli ruszyłem w obranym wcześniej kierunku. Nie miałem nic do jedzenia, robienie zapasów byłoby podejrzane, ani żadnych pieniędzy. Szedłem cały dzień. Wieczorem zasnąłem na jakiejś powalonej kłodzie. Obudziłem się o wschodzie słońca, zziębnięty i głodny. Ale byłem już niedaleko...
W końcu doszedłem do akademii. Wszedłem do sekretariatu. Nie bardzo pamiętam rozmowę z sekretarką, ale dostałem klucz i skierowałem się do pokoju. Zanim jednak zdołałem go znaleźć zasłabłem gdzieś na korytarzu.

~Nicola~
wyszłam z pokoju i zauwazyłam postac meska na podłodze podbiegłam i schyliłam sie
po czym zaczełem 'przebudzac' chlopaka
-Ej.. zyjesz ?
- Nie wiem... -Powiedział gdy się ocknął.
-Ufff.. mowisz.. czyli zyjesz...-powiedziałam po czym dodałam z usmiechem-lub ja umarłam i jestesmy w niebie..
- Taaa... Śmierć byłaby za łatwa.
-a co czekasz na nia od dawna ? -zasmiałam sie i wstałam
- Życie jakie miałem trudno nazwać życiem...
-eh przesadzasz..
- Nie wiesz jak było, więc nie oceniaj.
- moze i masz racje - powiedzialam smutnym glosem
_____________________________
Jak ktoś zajrzy to może mnie uratować przed śmiercią na korytarzu. xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz